Taka ramka

W przerwach między koszeniem, pieleniem, zbieraniem owoców i ich przetwarzaniem powstała tako oto ramka.

Wykorzystałam ramkę, której pozbyła się Natalka. Była niebieska z jakimiś dziwnymi śladami złoconych wgłębień – nie wiem co jej twórca miał na myśli 😛

Pierwszy krok to dokładne zmatowienie starej powierzchni. Następny żmudny, wymagający precyzji i cierpliwości, to przycięcie i dopasowanie elementów dekoru a następnie ich przyklejenie.

Potem malowanie złotą farbą zewnętrznych i wewnętrznych krawędzi ramki.

Kolejny etap dla mnie najbardziej twórczy, bo wymagający trochę wyobraźni, to nadanie patyny naklejonemu dekorowi za pomocą mocnej esencji herbacianej i tuszu 😉

Na końcu pięciokrotne malowanie całości wodnym lakierem bezbarwnym.

Tuchomek nasza ostoja

Tegoroczne lato to niemal codzienne wypady do Tuchomka. Z racji pandemii doceniliśmy w dwójnasób znaczenie tego miejsca. Jest nam tu wspaniale. Możliwość obcowania z naturą uspokaja, wycisza i relaksuje. I nie jest to bynajmniej banał 🙂

Cieszy nas tu wszystko – każdy rozwijający się kwiat, śpiew ptaków, nawet odwiedzające bezpańskie koty 😀

fotorelacja z czerwca i lipca

Lawendowo

Lawenda w tym roku w Tuchomku obrodziła. Większą część pozostawiłam dla owadów no i oczywiście by zachwycać się jej widokiem 😉

Tę ściętą przeznaczyłam na nalewkę 😀

Do nalewki użyłam samych kwiatostanów. Dlatego z każdej łodyżki poodrywałam kwiatki. Wykorzystałam wszystkie zebrane kwiatki, a było ich dużo, bo aż cztery ubite szklanki.

Kwiaty przełożyłam do dużego słoika.

4 szklanki kwiatów lawendy (ubite)

2 litry wody

3 szklanki cukru

5 cytryn

1/2 litra czystej wódki 40 %

3/4 litra spirytusu 96 %

Z wody i cukru ugotowałam syrop. Przestudziłam. Cytryny dokładnie obrałam ze skórki, pokroiłam w plastry i dodałam do lawendy (uwaga na pestki w cytrynach – trzeba się ich pozbyć). Całość zalałam syropem. Słoik zakryłam bawełnianą serwetką i pozostawiłam na 7 dni.

Po tym czasie przecedziłam przez ściereczkę, dobrze odcisnęłam i dodałam wódkę oraz spirytus. Po dokładnym wymieszaniu i przefiltrowaniu (przez filtr do kawy) przelałam do butelek.

Jest bardzo intensywna w smaku – przepychota, no i ma obłędny kolor 😉

Sto lat Tobi

5 lat to wspaniały wiek – beztroski, pełen radości, promienny, sielankowy. I niech tak zostanie jak najdłużej. Jesteś chłopczykiem przeuroczym, przesympatycznym, przecudnym (przedrostek „prze” ma tu stuprocentowe uzasadnienie), czarującym słodziakiem, którego uśmiech koi serce, napawa optymizmem i radością 🙂

We love you 😀

Nalewka z płatków róży

To już ostatnie moje dzieło z płatków róż pomarszczonej. W tym roku wykonałam rekordową ilość przetworów z rzeczonej róży 😀

300 g płatków róży (pozbawionych białej podstawy płatków) *

2 litry wody

800 g cukru

5 cytryn

2 limonki (opcjonalnie)

1 litr spirytusu

*jak w poprzednim poście

Z wody i cukru gotujemy syrop i odstawiamy do przestudzenia. Cytryny obieramy ze skórki i kroimy w cienkie plastry pozbawiając pestek.

W dużym słoju układamy płatki róż, przekładając plastrami cytryny. Następnie wlewamy wystudzony syrop, słój zakręcamy i wstawiamy do lodówki na 7 – 10 dni.

Po tym czasie przecedzamy zawartość słoja przez bawełnianą ściereczkę dokładnie zawartość odciskając. Otrzymany płyn filtrujemy (ja do tego celu używam filtra do kawy). Płyn mieszamy ze spirytusem. Można na tym etapie dodać sok z limonek (opcjonalnie).

Otrzymaną nalewkę przelewamy do butelek i szczelnie zamykamy. Odstawiamy na miesiąc w ciemne miejsce. Najlepiej z konsumpcją poczekać pół roku, będzie lepsza 😉

Dżem z płatków dzikiej róży

Zrobiłam już syrop z płatków róży a dzisiaj czas na marmoladę. Marmolada świetnie się sprawdziła (robiłam ja w ubiegłym roku). Ponieważ lubię eksperymentować tym razem dodałam do różanych płatków – kwiaty czarnego bzu. Oczywiście te ostatnie w niewielkiej ilości ponieważ nie chciałam aby zdominowały smak róży. Eksperyment się powiódł. Marmolada wyśmienita powiem, nieskromnie. 😉 Anita stwierdziła podkreślając kilkakrotnie, że rewelacyjna!!! – a ja Jej wierzę 😉

Najżmudniejsza praca to usunięcie białej podstawy płatków, które posiadają goryczkę (robię to nożyczkami). Leniwi tego nie robią, nie przeszkadza im lekka goryczka 😀 i ponoć marmolada jest także wspaniała. Dla mnie obcinanie białych końcówek płatków bynajmniej nie stanowi żadnego problemu. Robię to w Tuchomku w pięknych okolicznościach przyrody i traktuję jako relaks 😀

Samo zebranie 300 g płatków (są bardzo lekkie) to nie bagatelna sprawa. Można się nieźle pokaleczyć (wszak róże mają kolce) 😉 Ale to praca dla Rysia. Z wyprawy po płatki wraca zawsze z pełnym koszem i równie pełnym uśmiechem (pomimo licznych zadrapań) 😀

Składniki

300 g płatków róży

2 i 1/2 szklanki cukru

5 cytryn (sok)

2 i 1/2 szklanki wody

8 baldachów kwiatów czarnego bzu (same kwiatki bez zielonych gałązek)

W rondlu zagotować 2 i 1/2 szklanki wody i wsypać płatki róży wraz z kwiatami czarnego bzu. Gotować na średnim ogniu przez 5 minut. Następnie dodać cukier, wymieszać i gotować około 40 minut od czasu do czasu mieszając. Wystudzić, a następnie dżem zblendować aby uzyskać jednolitą konsystencję.  Dodać sok wyciśnięty z pięciu cytryn. Gotować przez kolejne 30 minut.

Wrzący dżem przełożyć do czystych, wyparzonych słoików. Szczelnie zakręcić. 

Syrop z płatków róży pomarszczonej

Płatki róży to wspaniała baza do różnorakich przetworów. Rok rocznie przetwarzam je na konfiturę oraz nalewkę. W tym roku oprócz wspomnianych zrobiłam także syrop różany. Jest on wart zachodu.  Ma piękny kolor, obłędny zapach i jest pyszny 🙂 Rzeczony syrop będzie dla mnie bazą do lodów, jogurtów, jako dodatek do nasączenia tortów, do koktajli alkoholowych lub rozcieńczony z wodą i dobrze schłodzony zadowoli z całą pewnością zarówno dzieci jak i dorosłych 😉

  • 200 g płatków róży pomarszczonej
  • 1200 ml wody
  • 1 kg cukru
  • 3 cytryny 

Zebrane płatki róży należy przebrać i obciąć nożyczkami ich białe końcówki, które posiadają goryczkę.

Z wody i cukru zagotować syrop.

Płatki róż umieścić w dużym słoju, przekładając je plasterkami cytryn (bez skórki i pestek).

Gorącym syropem zalać płatki róż. Wymieszać a po przestudzeniu wstawić do lodówki na kilka dni (5 – 7).

Uzyskany różany syrop przecedzić przez bawełnianą ściereczkę. Mocno odcisnąć. Można dodać do niego jeszcze sok z cytryny (opcjonalnie). Przelać do wyparzonych słoiczków i pasteryzować przez 30 minut.