Archive for the ‘w Tuchomku’ Category

W Tuchomku

poniedziałek, Czerwiec 3rd, 2019

Piękny słoneczny dzień spędzony rodzinnie na łonie natury to jak zawsze gwarantowany sposób na udany odpoczynek. Tak też było drugiego czerwca w Tuchomku.

A ile przy tym dziecięcych harców i zabawy 😉

 

 

 

0
Posted in inne, w Tuchomku |

Nalewka z młodych pędów sosny

niedziela, Maj 26th, 2019

 

 

Nalewka sosnowa smakiem kojarzy się z syropem na gardło. I słusznie, bowiem syrop ten zawiera wyciąg z pąków sosny. Nalewka jest doskonała na wszelkie przeziębienia. Działa wykrztuśnie i bakteriobójczo. Sosnowe pędy zawierają olejek eteryczny, flawonoidy i witaminę C, które pomagają organizmowi w walce ze wszelkimi przeziębieniami i niedomaganiem dróg oddechowych. Nalewka jest smaczna i ma wspaniały, unikalny aromat.

Materiał zielarski na nalewkę zbierać należy zwykle w połowie maja. Wtedy pędy sosny mają od 5 do 10 cm długości. Pokryte są jeszcze drobnymi, brązowymi łuskami i wiotkimi, niedużymi igiełkami. Trzeba uważać aby nie przegapić tego okresu, ponieważ gdy pędy zbyt podrosną tracą soczystość a ich igły twardnieją.

Pędy powinny pochodzić z sosen, które występują w czystym środowisku. Ja zbieram młode sosnowe pędy z moich sosenek rosnących na działce w Tuchomku.

Zebrane pędy należy pokroić na mniejsze kawałki (robię to nożyczkami). Ułożyć w słoju warstwami na przemian z cukrem. Każdą warstwę lekko docisnąć i skropić spirytusem. Po kilkunastu godzinach kiedy pędy puszczą sok dolać resztę spirytusu i wódkę.

Od tego momentu wszystkie pędy powinny być zanurzone w alkoholu, ponieważ wystające pędy ściemnieją i nabiorą niepożądanej goryczki.

Odstawić na minimum miesiąc. Po tym czasie zlać nalewkę, delikatnie odcisnąć i przefiltrować.

 

Proporcje:

 

1 kg pędów sosny

3/4 kg cukru trzcinowego

1/2 l spirytusu 95 %

1  l wódki czystej 40 %

 

 

 

Efekt końcowy nalewki na pędach młodej sosny. Degustowałam – mniam 🙂

 

0
Posted in inne, kulinaria, w Tuchomku |

Majówka

niedziela, Maj 5th, 2019

Tegoroczna majówka trwała rekordowo długo. Jednak pogoda nie wszędzie dopisała. U nas nie było tak źle. Pierwsze cztery dni, choć nie upalne, jednak słoneczne i na tyle ciepłe, że gwarantowały całodzienny odpoczynek na powietrzu. Większość czasu spędziliśmy na wsi w Tuchomku. A tu poza wspomnianym relaksem i czasem poświęconym dobrej lekturze wykonaliśmy wiele wiosennych prac porządkowych zarówno w ogrodzie jak i w domu.

 

 

Bartek z Olenką i Tobisiem złożyli tor wodny, który na swoją inaugurację czekał prawie rok.  Dzieci bawiły się doskonale 🙂

 

 

Olenka już tradycyjnie wojowała z wszechobecnym mniszkiem. Lubi pomagać mi w ogrodzie, zwłaszcza w walce z chwastami, których w Tuchomku nigdy nie brakuje 🙁

 

 

Szpaler sumaków (octowców) rosnących przy wjeździe do ogrodu zastąpiliśmy ozdobnymi rajskimi jabłoniami.

Octowce to bardzo witalne rośliny, zdolne do szybkiego wypuszczania odrostów, z którymi trudno sobie radzić. Niczym chwasty rozprzestrzeniały się nawet w odległości metra od macierzystego drzewa. Dlatego wycięliśmy je bez żalu.

Pięknie kwitnące białe i różowe jabłonie utworzyły uroczą rajską alejkę 🙂

Bartek pomógł Rysiowi w kopaniu. W duecie siła 🙂

 

 

0
Posted in inne, w Tuchomku |

Budki lęgowe z Choroszczy

środa, Wrzesień 26th, 2018

 

Budki lęgowe typ Sokołowski, które kupiliśmy u Pana Jana z Chroszczy. Ręcznie robione, malowane drewnochronem. Proste w stylu rustykalnym, takie jak lubię. Niewątpliwą ich zaletą jest to, że są otwierane, co umożliwia ich czyszczenie. Do tego tanie jak przysłowiowy barszcz.

Znalazłam je w internecie. W czasie urlopu na Podlasiu odwiedziliśmy Pana Jana i nabyliśmy od niego trzy budki, które poniżej już w pełnej krasie prezentują się w Tuchomku.

W sumie mamy już 11 domków dla ptaków. Mogą z początkiem wiosny szukać sobie tu schronienia. My z uwagą i przyjemnością będziemy obserwować ich skrzydlatych lokatorów 🙂

 

 

 

0
Posted in w Tuchomku |

Nowy taras

wtorek, Wrzesień 25th, 2018

Na realizację tarasu czekaliśmy od maja. Pan stolarz miał tzw. „poślizg”. No cóż wprawdzie sezon się kończy, ale za to nowy rozpoczniemy, bez żadnych obaw, z przytupem 🙂

Nie wykluczone, że złota Polska jesień pozwoli nam jeszcze wypić na nowym tarasie nie jedną kawę. Taką mamy nadzieję 🙂

Pozostało jeszcze uporządkowanie terenu wokół tarasu. Ale to już drobiazg.

 

 

0
Posted in w Tuchomku |

Rekordowo ciepły maj

poniedziałek, Maj 28th, 2018

Lato w tym roku przyszło już wiosną.

Rekordowo ciepły maj nie ominął również Wybrzeża. Piękny początek majówki inaugurujący prawdziwie letnią pogodę przetrwał cały miesiąc. Tak wielu ciepłych i słonecznych dni w tym najpiękniejszym miesiącu trudno się doszukać sięgając pamięcią wstecz. I niech tak zostanie. Wierzymy, że tak będzie, bo początek naszego pierwszego urlopu w tym sezonie już na początku czerwca.

W związku z majowym ciepełkiem dużo czasu spędzaliśmy w Tuchomku. Dzieci mogły doświadczyć prawdziwego letniego raju na powietrzu. I skrzętnie z tego skorzystały.

 

Fotorelacja z niedzieli 27 maja

Olenka z oryginalnym makijażem po urodzinowej zabawie u koleżanki dotarła do nas nieco później.

 

 

0
Posted in inne, w Tuchomku |

kolejny pomysł na bird house

piątek, Maj 25th, 2018

Drugi nietypowy domek dla ptaków wykonany tym razem z glinianego dzbanka.

Dzbanek kupiliśmy wiele lat temu w Wilnie. To naczynie posiada jeden płaski bok oraz otwór pozwalający zawieszać go na ścianie. Wykonany przez wileńskiego artystę z pięknym ręcznie malowanym motywem.

Niefortunny przypadek sprawił, że został wyszczerbiony. To kwalifikowało go właściwie do wyrzucenia na śmietnik.

Szczęśliwym trafem natknęłam się niegdyś w necie na budki wykonywane z porcelanowych dzbanuszków. I w ten oto sposób wileński ludowy dzbanek zmienił swoje przeznaczenie. Stał się schronieniem dla skrzydlatych przyjaciół. Mam nadzieję, że będzie służył dobrze i spełni swoją rolę znakomicie.

Rysiu z Bartkiem przymocowali go do zbitych ze sobą dwóch deseczek a następnie umocowany został na brzozowym pniu.

W zanadrzu mam jeszcze kilka pomysłów na inne nie mniej oryginalne bird houses. Ale to już po powrocie z wakacji na Wyk auf Fohr.

0
Posted in inne, kreatywnie, w Tuchomku |

DIY – budka lęgowa

czwartek, Maj 24th, 2018

W sklepach można kupić wiele budek dla ptaków. Są one najczęściej wykonane z drewna. Mają oczywisty, znany każdemu kształt. Mówiąc krótko – niewiele różnią się od siebie.

Można jednak urozmaicić architekturę domków i wykonać nietuzinkową, oryginalną jedyną w swoim rodzaju budkę lęgową.

Każda może być inna. Wykonana z różnych materiałów, posiadająca różne kształty. Wystarczy rozejrzeć się dookoła a okaże się, że jest wiele przedmiotów które mogą być bazą do budowy.

Dla mnie inspiracją stał się koszyk z plecionych słomianych warkoczy, który był dziełem jakiegoś ludowego artysty. Wcześniej służył do przechowywania cebuli. Sprawdzał się w tej roli znakomicie. Mam więc nadzieję, że w roli budki dla ptaków również spełni swoje zadanie.

Rozpoczęłam od wycięcia w dnie koszyka otworu. Wystarczyły do tej czynności nożyczki. Resztę pracy wykonał Rysiu.

 

 

 

 

0
Posted in inne, kreatywnie, w Tuchomku |

Birdbath c.d.

środa, Maj 23rd, 2018

Żeby ptakom było dobrze w naszym ogrodzie oprócz budek lęgowych i gęstych krzewów do gniazdowania trzeba zadbać aby szczególnie w upalne dni, zapewnić im wodę do picia. Każdego na to stać. Nie musimy kupować drogich oferowanych przez handel poidełek.

Wystarczy  stara emaliowana miseczka ustawiona na wiekowym i mocno sfatygowanym metalowym kwietniku. A podobnych rzeczy nadających się do tego celu każdym w domu i w ogrodzie zapewne ma wiele. Trochę chęci i wyobraźni w zupełności wystarczy. A frajda i satysfakcja gwarantowana.

 

Kolejny przykład to doniczka i podstawka z terakoty. Do tego płaskie kamienie, które zapewnią stabilizację i ułatwienie małym skrzydlatym wygodnego korzystania z baseniku.

 

0
Posted in inne, kreatywnie, w Tuchomku |

Drewniany wielorybek na kółkach

poniedziałek, Maj 21st, 2018

 

Wieloryb – niezwykle inteligentny, łagodny i piękny ssak. Te morskie olbrzymy pobudzały wyobraźnię i fascynowały człowieka od zawsze.

A ja lubię te największe zwierzęta zamieszkujące Ziemię za całokształt i również dlatego o czym Jola wie najlepiej…

A dzisiaj o tyci, tyci wersji olbrzyma – drewnianym małym wielorybie na kółkach, który służył do zabawy Tadziowi i Kajtusiowi. Trochę nadgryziony przez jego właścicieli tu i ówdzie. A zważywszy  na miękkie drewno z którego jest wykonany nie wymagało to specjalnych zabiegów.

Chłopcy „wyrośli” już z zabawki, co zwykle jest koleją rzeczy. Wylądował więc u mnie. A ja wiadomo, że prawie żadnemu przedmiotowi wykonanemu z drewna nie odpuszczę. Takoż było i z małym drewnianym wielorybkiem.

Surowe drewno nieco zmatowiłam drobnym papierem ściernym i dwukrotnie pomalowałam farbą akrylową. Następnie znowu przetarłam papierem ściernym i pokryłam woskiem.

Teraz zregenerowany waleń stoi na półce obok książek.

 

 

 

0