Wrzesień 23rd, 2018

Moja fascynacja Fridą Kahlo nie zmienia się. Dwa nowe obrazy (fotografie Fridy), po długich i żmudnych pertraktacjach z Panem szklarzem, prezentują się znakomicie. Udało się nam dopasować fotografie z passepartout i z ramą w punkt. Jestem bardzo zadowolona.

Obrazy super, ale jak przyszło do znalezienia dla nich miejsca, nie było tak „super”. Początkowo miały znaleźć się w kuchni. Ostatecznie jednak ich miejscem jest łazienka. Przynajmniej teraz. Jak będzie kiedyś? Nie wiem. Lubię zmiany 🙂

 

 

0
Posted in dom, inne, kreatywnie |
Wrzesień 22nd, 2018

 

Do zrobienia smalcu, a właściwie mięsnego smarowidła zainspirowała mnie Sylwia, u której gościliśmy na wakacjach. Jej smalec był wyjątkowy. Zawierał oprócz cebuli i jabłek, które są częstym dodatkiem do domowego smalcu, również ziarna słonecznika i dyni.

Dodatkową motywacją był swojski smalec, którym zostałam obdarowana.

 

 

Skład mojego domowego smalcu z boczkiem:

 

1 kg chudego świeżego boczku pokrojonego w drobną kostkę

1/2 kg rzeczonego swojskiego smalcu

2 starte na tarce jarzynowej jabłka

2 drobno posiekane cebule

sól (nie za dużo) zawsze można dosolić na kanapce

pieprz ziołowy –  1 łyżeczka

majeranek – 1 słuszna łyżka

oraz w mniejszej ilości kurkumę i kumin po 1/2 łyżeczki (bardzo często przemycam te wspaniałe przyprawy do moich potraw).

 

Boczek pokroiłam w miarę drobną kostkę (niezbędny jest tu bardzo ostry nóż). Umieściłam go w garnku i smażyłam  na małym ogniu przez około godzinę. Trzeba pilnować aby nie dopuścić do tego, że skwarki będą twarde. Powinny się lekko zarumienić, ale pozostać wciąż miękkie.

Do wytopionego smalcu wrzuciłam cebulę pokrojona w drobną kostkę oraz jabłka starte na tarce jarzynowej i smażyłam jeszcze około 20 minut. Na koniec dodałam przyprawy i lekko tężejący smalec przelałam do miseczek.

 

Voila!

 

 

0
Posted in kulinaria |
Wrzesień 22nd, 2018

 

Wczoraj zmierzyłam się z przygotowaniem na obiad zupy z pieczonych warzyw. W skład warzyw weszła dynia hokkaido, ziemniak batat, czerwona cebula, marchew, czerwona papryka i czosnek.

 

1 dynia hokkaido
1 batat
2 niewielkie marchewki
1 czerwona papryka
1 mała główka czosnku
1 czerwona cebula
2 litry bulionu warzywnego
oliwa z oliwek
gruboziarnista sól morska
świeżo mielony pieprz
kurkuma, kumin, imbir, tymianek, pieprz ziołowy, sól

 

Warzywa obieramy (z dyni wybieramy tylko miąższ bez obierania), kroimy naj mniejsze kawałki. Główkę czosnku kroimy na dwie części. Układamy na blasze, posypujemy solą ziołową. Skrapiamy oliwą. Pieczemy do miękkości około 40 minut w 200 stopniach z termoobiegiem.

Upieczone warzywa dodajemy do bulionu. Miksujemy, doprawiamy przyprawami i solą.

Podajemy z kleksem jogurtu,  z uprażonymi pestkami słonecznika, dyni lub płatków migdałowych czy z grzankami – jak kto woli 🙂

Zupa wyszła wyśmienita. Bardzo wyrazista w smaku, lekko słodka, pikantna – pycha! Zachęcam 🙂

 

 

 

 

0
Posted in kulinaria |
Wrzesień 21st, 2018

 

Aronia to owoc słodki (zwłaszcza te bardzo dojrzałe) i cierpki. Często u nas niedoceniany.

Aronia ze względu na swój smak i właściwości znakomicie sprawdza się w nalewkach, zwłaszcza jak jej aromat wzmocniony zostanie dodatkiem przypraw.

Nalewkę z aronii zrobiłam pierwszy raz. Owoce miałam bardzo dojrzałe, niektóre wręcz już lekko przysuszone. Czekały na Romcinym krzaku do końca naszego urlopu. Romeczko kochana masz swój udział w tym docenianym przez smakoszy i koneserów aromatycznym trunku 🙂

Smak nalewki wzmocniłam dodając do niej skórkę z jednej pomarańczy (bez albedo), 5 ziaren kawy, 5 goździków, kawałek kory cynamonu oraz jeden koszyczek kardamonu (rozgnieciony).

 

  • 1 kg aronii
  • 500 g cukru
  • 1/2 l  spirytusu
  • 1/2 l wódki
  • 5 ziaren kawy
  • 1 koszyczek kardamonu
  • 5 goździków
  • kawałek kory cynamonu
  • cienko skrojona skórka z  jednej pomarańczy

 

Owoce należy umyć, osuszyć i przełożyć do słoja lekko je rozgniatając. Skórkę z pomarańczy dokładnie umytą i sparzoną wrzątkiem obrać i dodać do owoców. Do słoja z nalewką wrzucić goździki, kardamon, cynamon i kawę. Całość zasypać cukrem. Teraz należy zakręcić słój i energicznie nim potrząsając spowodować aby cukier równomiernie otoczył owoce. Spirytus zmieszać z wódką i dodać do słoja. Słój zakręcić i odstawić na jeden miesiąc. Od czasu do czasu należy słojem wstrząsnąć do momentu całkowitego rozpuszczenia cukru.

Po miesiącu nalewkę przecedzić, przefiltrować i rozlać do butelek. Teraz wystarczy poczekać 4 – 6 miesięcy a potem delektować się jej smakiem.

 

0
Posted in kulinaria |
Wrzesień 19th, 2018

W tym roku urodzaj na jabłka był wyjątkowy. Nawet nasza rajska jabłonka, która od lat nie poszczyciła się żadnym owocem, w tym roku obdarowała nas kilogramem maleńkich jabłuszek w kolorze burgundu.

Postanowiłam, że zużyję je do zrobienia nalewki. Na 1 kilogram owoców dałam 300 gram cukru, 300 ml spirytusu i 700 ml wódki.

Jabłuszka umyłam i osuszyłam. Następnie usunęłam ogonki i pokroiłam na ćwiartki nie odrzucając gniazd nasiennych. Ćwiartki jabłuszek wrzuciłam do słoja i  zasypałam cukrem. W tym momencie należy energicznie potrząsać słojem, aby cukier pokrył jabłuszka i aby umożliwić szybsze rozpuszczenie cukru. Następnie wlałam wódkę wymieszaną ze spirytusem. Słój szczelnie zakręciłam i odstawiłam na trzy tygodnie.

Po tym czasie zlałam nalew (przecedziłam przez sitko) i odstawiłam na kolejny tydzień do sklarowania.

Po tym czasie nalewkę przefiltrowałam przez filtr do kawy i rozlałam do butelek.

Dobrze jest powstrzymać się przed wypiciem tego specjału około pół roku. W tym czasie uwolnią się jego wszelkie niezwykłe aromaty.

Polecam bardzo tę nalewkę. Powtórzę na pewno jej produkcję w przyszłym roku. Dla mnie – niebo w gębie! Niezwykle aromatyczna o intensywnym smaku, słodko-kwaśna, gęściutka i odrobinę cierpka. Doskonałość w każdym calu.

 

0
Posted in kulinaria |
Wrzesień 18th, 2018

 

 

Shoarmę zazwyczaj przyrządza się z jagnięciny lub cielęciny. U nas często spotyka się shoarmę z kurczaka lub z wieprzowych polędwiczek. Ale w każdym przypadku najważniejsza jest specjalna mieszanka przypraw. Można oczywiście kupić gotową, ale najlepiej jest przygotować ją samemu. Ja mam zawsze w słoiczku przygotowaną wcześniej przyprawę do shoarmy, której skład i proporcje podaję niżej:

 

2 łyżki nasion kolendry

2 łyżki kminu rzymskiego

1 łyżeczka cynamonu

1 łyżeczka gałki muszkatołowej mielonej

1/2 łyżeczki kardamonu

2 łyżeczki słodkiej papryki mielonej

1 łyżeczka mielonego pieprzu

1 łyżeczka przyprawy curry

1 łyżeczka czosnku mielonego

1 łyżeczka soli

pół łyżeczki imbiru mielonego

 

Wszystkie przyprawy muszą być w formie mielonej. Jeśli są w ziarnkach (np. kolendra, kmin rzymski) to należy je zmielić (najlepiej w młynku do kawy). Przetrzymywać w szczelnie zamkniętym słoiczku.

 

400 g polędwicy wieprzowej

2 łyżki masła

2 łyżki oleju

 

Polędwiczki kroimy w małe podłużne kawałki. Mięso doprawiamy przygotowaną przyprawą (dość obficie – wszystkie kawałki mięsa muszą być pokryte przyprawą), mieszamy i odstawiamy do lodówki na co najmniej kilka godzin.

Na dobrze rozgrzanym tłuszczu (masło, olej) obsmażamy mięso (w kilku porcjach, w zależności od wielkości patelni).

Obsmażone porcje mięsa łączymy ze sobą i jeszcze przez chwilę razem podsmażamy.

 

 

Tak przyrządzoną shoarmę podałam z ryżem opisanym w poprzednim poście i rukolą. Można pokusić się i przyrządzić do tego dania sos czosnkowy z majonezem, chyba że nie chce się (tak jak ja) dostarczać sobie dodatkowych kalorii 🙂

 

 

 

0
Posted in kulinaria |
Wrzesień 18th, 2018

 

Inspiracją do stworzenia tego dania był oglądany przeze mnie program Pana Andrzeja Polana „czy na pewno umiesz gotować”. Przepis zmieniłam nieco. W oryginale ryż gotowany był z bulionem warzywnym i mleczkiem kokosowym. Ja ograniczyłam się tylko do bulionu, zmieniając oczywiście jego proporcje. 

Ryż jest wyśmienity! Polecam i życzę smacznego 🙂

Ryż podałam do shoarmy z polędwiczek wieprzowych, o czym napiszę w następnym poście.

 

2 szklanki warzywnego bulionu
1 szklanka ryżu
1 cebula
80 gram makaronu nitki
80 gram rodzynek
olej do smażenia
1 łyżka masła
Sól, pieprz, cynamon mielony
Cebulę drobno siekamy, przesmażamy na oleju. Do cebuli dodajemy drobno połamany surowy makaron, mieszamy. Wsypujemy ryż i całość przesmażamy dokładnie mieszając. Przyprawiamy do smaku solą, pieprzem i cynamonem, wsypujemy rodzynki. Dodajemy łyżkę masła. Wszystko zalewamy bulionem. Gotujemy pod przykryciem na bardzo wolnym ogniu przez 20 minut. 

 

0
Posted in kulinaria |
Wrzesień 17th, 2018

 

 

Bardzo lubię cukinię w różnych kulinarnych wyzwaniach. Tarta jest bezwzględnie na początku listy potraw z tym warzywem. To wspaniała propozycja na obiad czy kolację. Idealna na spotkanie z przyjaciółmi. Niezwykle uniwersalne danie, które smakuje rewelacyjnie zarówno na ciepło jak i na zimno. Która wersja smaczniejsza?  – trudno powiedzieć. Ja lubię obydwie zarówno ciepłą jak i zimną.

Za każdym razem kiedy zamierzam zrobić tartę z cukinią coś zmieniam. Te zmiany dotyczą tylko farszu, bo kruche ciasto do tarty zawsze robię według jednego sprawdzonego przepisu.

Polecam wszystkim miłośnikom dań warzywnych tę tartę, która w poniższym wydaniu okazała się nieskromnie mówiąc,  rewelacyjna! Aga i Bartek byli zachwyceni i nawet Rysiu, który preferuje mięsne dania, poprosił o dokładkę.

 

Składniki na kruchy spód  tarty:

200 g mąki

120 g masła

około 30 ml zimnej wody

spora szczypta soli

1/2 łyżeczki cukru

 

Mąkę łączymy z solą i cukrem. Dodajemy zimne masło. Rozdrabniamy palcami do chwili uzyskania kruszonki. Dodajemy zimną wodę i formujemy ciasto, które umieszczamy w lodówce na około 30 minut. Ciasto wykładamy na wysmarowaną masłem formę do tarty. Nakłuwamy widelcem i podpiekamy w piekarniku (200 stopni) około 15 minut.

Na podpieczony i przestudzony spód tarty wykładamy farsz.

 

Składniki na farsz:

2 małe cukinie

400 ml jogurtu naturalnego

100 g tartego żółtego sera

100 g kremowego twarożku

3 jajka

2 ząbki czosnku

garść posiekanego szczypiorku

garść posiekanego koperku

1/2 papryki czerwonej startej na tarce jarzynowej

sól, pieprz do smaku

ulubione zioła (1 łyżeczka – u mnie prowansalskie)

 

Cukinie pokroić w drobne plastry. Włożyć na osolony wrzątek i gotować przez 2 minuty. Przełożyć na durszlak.

Ostudzone cukinie wyłożyć na spód tarty.

Wszystkie pozostałe składniki dokładnie wymieszać i wylać na ułożoną na spodzie tarty cukinię.

Wstawić tartę do piekarnika nagrzanego do 200 stopni i zapiekać przez około 50 minut.

 

0
Posted in kulinaria |
Wrzesień 16th, 2018

Chłodnik litewski był motywem przewodnim naszych kulinarnych podlaskich smaków. Jesteśmy smakoszami tego specjału, a w czasie urlopowych upałów był wręcz idealny!

To niezwykle orzeźwiająca i smaczna potrawa. Aromatyczna i chrupiąca, kusząca smakiem i niebywałym kolorem.

Jedliśmy tę potrawę w kilku różnych miejscach przemierzając i zwiedzając podlaskie uroczyska i ani razu nie zawiedliśmy się na jego smaku.

Wczorajszy obiad, na który zaprosiłam dzieci aby wspólnie wymienić się wspomnieniami z wakacji, inaugurował właśnie rzeczony chłodnik. Podałam go z jajem na twardo i ze smażonymi ziemniakami z drobno pokrojoną cebulką i swojską szyneczką przywiezioną nomen omen z Podlasia. (dzięki Sylwia!).

 

Składniki:

3 nieduże buraki upieczone w piekarniku*/

4 nieduże ogórki gruntowe

pęczek szczypiorku wraz z cebulkami

pęczek koperku

4 ząbki czosnku

2 pojemniki kefiru (400g każdy)

2 pojemniki jogurtu (400g każdy)

1 pojemnik jogurtu greckiego – 400g

sok z cytryny

pieprz ziołowy

sól – do smaku

cukier – odrobinę (do smaku)

 

*/ Buraki dokładnie myjemy i zawijamy w folię aluminiową. Wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 190 stopni na 50 minut. Po ostudzeniu buraki obieramy ze skórki i ścieramy na tarce o dużych oczkach.

Łączymy ze sobą kefir i jogurty. Dodajemy do nich starte na tarce upieczone wcześniej buraki, posiekany drobno szczypiorek wraz z cebulką, posiekany koperek oraz obrane ze skórki i starte na tarce do jarzyn ogórki. Czosnek przepuszczamy praz praskę i dodajemy do chłodnika. Przyprawiamy solą, pieprzem i odrobiną cukru oraz sokiem z cytryny.

Podajemy schłodzony w lodówce z jajem na twardo. Można podać także z ziemniakami z wody okraszonymi zrumienioną cebulką i boczkiem lub z ziemniakami smażonymi (bratkartofle).

 

 

0
Posted in kulinaria |
Wrzesień 6th, 2018

Zainspirowana pomysłem Joli oraz zaopatrzona przez Romcię w tę oto okazałą cukinię przystąpiłam do realizacji nowego kulinarnego wyzwania. Według poniższej receptury powstał smakowity pasztet z cukinii. Wszystkich amatorów cukinii serdecznie zachęcam. Warto spróbować.

 

 

– 1  (jak widać na zdjęciu) okazałej wielkości cukinia

– 3 średniej wielkości marchewki

– 2 średnie cebule

– 8 pomidorów suszonych

– 3 ząbki czosnku

– 4 jaja

– 5 czubatych łyżek bułki tartej

– przyprawy (curry, kmin rzymski, papryka, pieprz ziołowy, czubryca, sól)

– oliwa

Cebulę i czosnek posiekać w bardzo drobną kostkę i podsmażyć na rozgrzanej oliwie.

Suszone pomidory pokroić w kostkę.

Cukinię i marchewkę obrać a następnie zetrzeć na tarce do warzyw.  Cukinię posolić i odstawić na około pół godziny. Dobrze odcisnąć nadmiar soku z cukinii.

Starte warzywa wymieszać dokładnie z podsmażoną cebulką i czosnkiem, pomidorami,  jajkami, tartą bułką oraz przyprawami.

Uwaga: w trakcie mieszania sprawdzić konsystencję ciasta. Powinno być zwarte, więc w razie potrzeby dodać jeszcze trochę bułki tartej.

Dokładnie wymieszaną masę przełożyć do foremki wysmarowanej tłuszczem i obsypanej bułką tartą. U mnie wyszła foremka keksówka i dwie małe foremki w kształcie serca.
Tak przygotowany pasztet z cukinii włożyć do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni na godzinę. Po tym czasie wyłączyć piekarnik i pozwolić wystygnąć warzywom.

 

 

 

0
Posted in kulinaria |