Wakacje na Podlasiu

Krótka relacja z pięknych dwóch tygodni spędzonych na Podlasiu. Wyjazd w te strony to już nasza wakacyjna tradycja, choć tym razem trochę wcześniej niż zwykle zawitaliśmy w gościnne, urocze i bardzo nam bliskie strony.

Inaczej niż zwykle potraktowaliśmy też naszą tegoroczną wyprawę. Nie koncentrowaliśmy się na zwiedzaniu, bo wszystko co ciekawe turystycznie już odwiedziliśmy, czasem nawet wielokrotnie. Urlop tu to dla nas przede wszystkim poczucie spokoju i wyciszenia, które daje nam otaczająca dzika przyroda, sielskie krajobrazy i niczym nie zmącony spokój.

Zacznę od statystyki bocianiej, którą rok rocznie skrupulatnie prowadzimy. W tym roku liczba napotkanych bocianów to aż 522. Rekord!!! 🙂

A tak mój aparat fotograficzny poradził sobie z uwiecznieniem spotkań z uwielbianymi przez nas  długonogimi i czerwonodziobymi „maćkami”.

Poniżej gniazdo bocianie we Frankach, w którym mieszkała  trójka bocianów. Wyżej rezydent rzeczonego gniazda na kominie. To jego częsty punkt „widokowy”. Można było go tu zobaczyć niemal każdego dnia.

Spotkane na łąkach i gniazdach… Niestety bardzo płochliwe. Ale czasem udało mi się podejść nieco bliżej 🙂

Penowo – Europejska Wieś Bociania. Magiczne miejsce 🙂 Położone w samym sercu Podlasia nad starorzeczem Narwi. Tu spędziliśmy wspaniałe chwile w towarzystwie licznej bocianiej kolonii i  racząc się pięknem otaczającej przyrody.

Dalszy ciąg wakacyjnych relacji niebawem …

 

Nasze wspólne wakacje

Tydzień wakacji Olenki u Dziadków 🙂

Czy zawsze  „w czasie deszczu dzieci się nudzą…” Oczywiście nie! 😀  Olenka bynajmniej wcale się nie nudziła. Radosny taniec w jej wykonaniu mówi sam za siebie 😀

W Sopocie po kinowym spektaklu czas na pizzę w restauracji Sempre na Monciaku… Godna polecenia margeritta – mniam…

Z Sempre to już tylko rzut betem do Flying Tiger Copenhagen. Tu zawsze można znaleźć ciekawe gadżety. Tym razem „glut” okazał się faworytem 😀

I jeszcze po dwie lodowe kulki u anulki…

Żeby zjeść w sezonie  pyszną porcję pierogów w oliwskiej restauracji Mandu trzeba poczekać na miejsce. Ale cóż to za niedogodność, skoro czas oczekiwania spędzić można na leżaku lub ławeczce i w dodatku w towarzystwie Tobisiowego konika i babcinego smartfona 😀

Czwóreczka Tobiaszka

Czwarte urodziny Tobiasza świętowaliśmy w plenerze w naszym Tuchomku. Pogoda dopisała. Było ciepło i słonecznie, tak w sam raz. Po fali upałów a potem kilkudniowej  deszczowej aurze pogoda nie zawiodła.

Cała 15-tka bawiła się świetnie. Oczywiście prym wiodły dzieci, których zebrała się niezła gromadka. Byli kuzyni – Tadzio i Kajo, koleżanki – Natalka i Elizka oraz główny bohater uroczystości Tobiś z siostrzyczką Olenką.

Dzieciaki dostarczyły nam wiele radości. Można było podziwiać je w przeróżnych konfiguracjach zabawowych. A zabawy były bardzo kreatywne. Plener zapewnił im swobodę i sprawił, że pomysłów na gromadne spędzenie czasu dzieci miały co nie miara. A my mogliśmy radować się i z dumą podziwiać ich poczynania 🙂

Mały Jubilat – główny bohater uroczystości 😀

Igraszki i zabawy oraz popisy dzieci, gromko przez nas oklaskiwane.

Pokazówki dzieciaków z drabinek przeniosły się na trawę. Tobiś starał się dorównać swoim starszym koleżankom. Każda gimnastyczna ewolucja zdobywała nasz entuzjastyczny aplauz, który mobilizował dzieci do dalszych występów.

4-6 lipca w Tucholi

Do Tucholi wracamy już siódmy raz z rzędu. Te letnie wyprawy stały się już dla nas tradycją. Zjazd absolwentów byłego liceum pedagogicznego jest tylko pretekstem. Przyjeżdżamy tu głównie dla niezapomnianych wspomnień wiążących się z tym miejscem, dla wyjątkowego klimatu jakim raczy przyjeżdżających to urocze miasteczko, dla wspaniałych i miłych spotkań z Basią, Marylką i Jolą, dla niezwykle serdecznych rodzinnych lucimskich biesiad u Czecha i Gieni…

U Basi czekała na nas kawa w termosie i słodkości. Spotkanie u niej jak zawsze na medal! Sympatycznie i bardzo serdecznie. Poczuć się można jak u siebie w domu. Tylko szkoda, że czas płynie tu jakoś wyjątkowo szybko. Ugadać się nie sposób. Tak bywa gdy spotykają się bratnie dusze 🙂

Tym razem Rysiu miał okazję spędzić miły czas w towarzystwie samych Pań: Basi, Maryli, Joli, Zoriany i mnie.

A wieczorem, kiedy Rysiu biesiadował na zjeździe, my biesiadowałyśmy w Panoramie, restauracji tucholskiej, gdzie oprócz miłego klimatu można bardzo dobrze zjeść.  Była okazja do długich pogawędek w babskim gronie. SUPER 🙂 Dzięki Dziewczyny za przesympatyczny wieczór!!!

Na tucholskim rynku zawsze konieczna pamiątkowa fotka 😉

Nostalgicznie – Ryś u bram swojego byłego Liceum Pedagogicznego.

Odwiedzanie kawiarni Łuczniczka to element niezbędny podczas pobytu w Tucholi.  Nie sposób oprzeć się porcji wyjątkowej, najlepszej czekolady 🙂

Będąc w Tucholi zawsze odwiedzamy cmentarz w Mąkowarsku. Tu spoczywa Mama i liczna rodzina Rysia.

W Lucimiu – serdeczny uścisk z Romkiem.

Wspaniałe spotkanie, którego niestety nie uwieczniłam na fotografii. Szkoda. Po prostu zapomniałam. Tak to bywa, kiedy jest tyle tematów do obgadania. Dzięki Kochani za bardzo miłe spotkanie. Ściskamy Was wszystkich raz jeszcze i mamy nadzieje do rychłego zobaczenia w Gdańsku 🙂

ICTF Sopot 10-14 czerwca

Chwila wspomnień z czerwca…

Międzynarodowy Festiwal Teatrów Dziecięcych i Młodzieżowych ICTF Sopot 2019 (10-14 czerwca) odbył się w Sopocie po raz drugi.

Podczas festiwalu można było obejrzeć spektakle dziecięcych i młodzieżowych grup teatralnych z Polski i ze świata.

To było prawdziwe święto dziecięcej i młodzieżowej twórczości scenicznej.

Twórcą i organizatorem Festiwalu ICTF Sopot – International Children’s Theatre Festival Sopot 2019 była Fundacja Sopocki Teatr Muzyczny Baabus Musicalis.

Krótka fotorelacja

Jednym z jurorów festiwalu był prof. Jerzy Stuhr 🙂

Podczas festiwalu odbywały się różne warsztaty dla dzieci m.in. tańca współczesnego 🙂

A na Grodzisku w ramach festiwalu odbyło się dla uczestników i ich rodzin ognisko połączone z licznymi atrakcjami 🙂

😀 

Olenka w roli Calineczki

Pierwszego czerwca w Dzień Dziecka Olenka zagrała główną, tytułową rolę w spektaklu „Calineczka”. Wieczorem o godzinie 19 w Teatrze na Plaży w Sopocie podziwialiśmy naszą kochaną wnuczkę i nie ukrywam, że rozpierała nas duma! 

Olusiu jesteśmy z Dziadziusiem z Ciebie bardzo dumni. To była dla nas naprawdę ogromna radość i szczęście. Podziwiamy Cię za swobodę, wdzięk i naturalność. Poradziłaś sobie fenomenalnie! Brawo, brawo, brawo 🙂 Wyglądałaś wspaniale. Godny podziwu kostium i charakteryzacja. Nawet Tobiś w trakcie spektaklu szeptał mi do ucha, że Olena ma piękną fryzurę  😀

Niestety zdjęcia bardzo słabe, bo scena w czasie spektaklu była spowita mgłą i bez profesjonalnego sprzętu nic nie dało się zrobić. Ale przecież nie zdjęcia są najważniejsze 😉