Jakże miła niespodzianka

Julia wpadła do nas niespodzianie dosłownie jak po ogień, na chwilkę. Ta chwila, bo zaledwie trzy kwadranse była dla nas bardzo ważna, dała wiarę w młodych ludzi. Julia jest dziewczyną piękną nie tylko na zewnątrz. Bardzo zdolna, z dużymi osiągnięciami dzisiaj i możliwościami, które ma przed sobą, a przy tym miła, skromna, subtelna, wspaniała. Ja Ją uwielbiam. Za mało miałyśmy czasu tylko dla siebie niestety, ale przecież z Londynu do nas niedaleko… I tego się trzymamy 😉

Końcówka kwietnia w Elblągu – podróż sentymentalna

Z okazji naszej 50-tej rocznicy ślubu dzieci zorganizowały nam trzydniowy wypad do Elbląga.

Wspomnienia, wspomnienia, wspomnienia…

Moja podstawówka, ma w sobie coś, i na pewno niezłe tło do zdjęć 😉 Jej historia sięga roku 1926.

Pierwszego dnia elbląskiej eskapady towarzyszył nam Bartek, który nie dość, że jest urodzonym przewodnikiem, to jeszcze miejsca które nam pokazał znajdują szczególny obszar w jego sercu. Dlatego w ciągu tych kilku godzin spędzonych z nim w Elblągu towarzyszyły nam nadzwyczajne, pełne wzruszeń emocje.

Agrykola 4, tu się urodziłam, spędziłam dzieciństwo i lata wczesnej młodości, to miejsce zawsze odwiedzam będąc w Elblągu. Sentyment do tego miejsca niebywały, ciepłe wspomnienia mojego dzieciństwa, dzieciństwa moich dzieci, no i przede wszystkim wspomnienia Kochanych Rodziców, którzy już odeszli …

Nieopodal Agrykoli Stara Karczma – miejsce z prawie 200 letnią historią. Kiedyś mieścił się tu stary, wodny młyn zasilany nurtem pobliskiej rzeczki Kumieli. Dzisiaj nieźle tu karmią, a deser bezowy do dziś mile wspominam 😉

Kolejny przystanek zielone enklawy do wypoczynku i uprawy roślin – ogródki ROD. Tu Tatuś miał swoją dopieszczoną działeczkę Nr 45, gdzie oprócz warzyw i owoców uprawiał różnorodne kwiaty. Jego największą dumą były gladiole zwane pospolicie mieczykami. Były wyjątkowo dorodne o pięknych różnorodnych wybarwieniach. Czasem przynosił do wazonu, choć nie często. Szkoda było, jak mówił, „odbierać im życie”.

Kiedy podeszliśmy pod bramkę, serca zabiły szybciej… Spotkaliśmy nowego właściciela, który ciepło i z szacunkiem wypowiedział się o Tatusiu i przekazał kolejnemu pokoleniu numer własnoręcznie wykonany przez Tatusia. Tatku Kochany – łezka się w oku zakręciła, wspomnienia o Tobie zawsze nas wzruszają.

Jak w Elblągu, to na Starówce, jak na Starówce, to koniecznie zdjęcie z Piekarczykiem 😉

W niedzielę gościliśmy u Ali i Jurka. Znowu wiele wspomnień, bardzo wiele. Łączy nas tyle pięknych, wspólnie przeżytych chwil. Odwiedzając Rodziców w Elblągu zawsze się spotykaliśmy. Wpadaliśmy do nich, jak to kiedyś bywało, tak po prostu bez uprzedzenia. U nich zawsze było wesoło, dużo się działo, „drzwi się nie zamykały” – często ktoś wpadł nie zapowiedziany. Wszyscy byli mile widziani. Nasze dzieci się razem bawiły…

Atmosfera nostalgiczna, wróciliśmy do wspomnień, oglądaliśmy zdjęcia, zwłaszcza te najstarsze. Wróciło uczucie tęsknoty za przeszłością, bardzo pozytywne i wzruszające emocje.

Była też wycieczka, którą zainicjował Jurek. Kadyny, Tolkmicko. W drodze podziwialiśmy z samochodu piękno Wysoczyzny Elbląskiej. Dzięki Jurek – to był wspaniały czas 🙂

Piękny Widok Villa Bellevue tu się zatrzymaliśmy. Warta polecenia miejscówka, pięknie usytuowana, kameralnie. Dobry serwis i jedzenie.

Spacerem po miejscach dla nas ważnych.

Zaległości wakacyjne

Blisko dwa miesiące od powrotu z wakacji, czas najwyższy odrobić zaległości 😉

Pięć tygodni odpoczynku na Podlasiu obfitowało biesiadami, rodzinnymi spotkaniami, odwiedzaniem miejsc które kochamy, kibicowaniem olimpijskim zmaganiom, a nade wszystko spokojnym odpoczynkiem, relaksem w bliskości natury. Między sprawdzonymi przyjaciółmi byliśmy spokojni i otoczeni opieką. I choć niestety bociany w tym roku szybciej niż zwykle zebrały się do odlotu, to każdy „maruder” spotkany przy drogach, na polach w gniazdach radował w dwójnasób 😉

Wspominamy często podlaskie wakacje, które przynosiły nam radość i szczęście. Spotkania rodzinne wspaniałe, ciepłe, radosne, pełne szczerej serdeczności. To dla nas znaczy bardzo dużo, to nas buduje i dodaje wiary w ludzi. Były też chwile słabsze, ale o nich staramy się nie pamiętać.

W drodze na wakacje. Tomek nasz przewodnik i kierowca. Dziękujemy raz jeszcze za wspólną podróż i serdeczność nam okazaną 🙂

Fajny wieczór spędzony z Tomkiem w altanie w towarzystwie bociana, który niestrudzenie zataczał koła nad posesją. Zmęczony lataniem od czasu do czasu odpoczywał na kominie. Czyżby trening przed zbliżającym się bocianim odlotem? 🙂

Anulka z siostrzyczką Michaliną, pogodną, radosną, uroczo uśmiechniętą 🙂

Jedno ze spotkań z Jolą i Grzesiem, jak zawsze wyjątkowe. Nadajemy na tych samych falach, dobrze się razem bawimy. Brakuje nam tych spotkań.

W domowych pieleszach 😀

Wyprawa do Pentowa, VII Europejskiej Wioski Bocianiej. I choć dotarliśmy tu w pierwszych dniach po przyjeździe – 31 lipca, to niestety bociany już opuściły swoje gniazda udając się w daleką podróż. Ten niebywale wczesny czas ich odlotu, jak stwierdził przewodnik, był spowodowany wyjątkową suszą panującą na tym terenie, co przełożyło się na niedostatki w żerowiskach. Mieliśmy jeszcze okazję spotykać bociany, były to już jednak tylko pojedyncze, nieliczne osobniki.

Niepocieszeni prosto z Pentowa udaliśmy się do Alumnatu, naszej ulubionej knajpki w Tykocinie. Tu, jak zwykle smacznie i do syta 😉

Nasi Dobrodzieje.

Miałam przyjemność poznać Elę i Agnieszkę, z którymi jak się okazało łączą nas więzi rodzinne. Jakże to była miła niespodzianka i jakże wyjątkowe spotkanie. Ela obdarzona szczególnym darem. Pogodna, pełna dobrej energii, radosna, z jej twarzy nie zanika uśmiech. Emanuje dobrocią. Wchodząc zawłaszcza całą przestrzeń ale w dobrym tego słowa znaczeniu. To była prawdziwa radość Ją poznać. Miałam też okazję usłyszeć z Jej ust dużo ciepłych słów o moim Tatusiu, którego znała i którego tak ciepło wspominała. A ma do dla mnie szczególne znaczenie. Pozdrawiam Was przy okazji bardzo serdecznie i mam nadzieje, że będziemy miały okazję spotkać się jeszcze nie raz 🙂

Wspominamy te miłe, ciepłe i serdeczne chwile razem spędzone i za to też w szczególny sposób dziękujemy Iwonce i Leszkowi.

A taką pyszną owsiankę zjadałam na śniadanie w czasie, kiedy była Iwonka. Owsianka czekała na mnie każdego rana mniam, mniam. Dzięki Kochana.

Grilowanie w Truskolasach to już tradycja. Niezła gromadka tym razem się zebrała, nie mniej, nie więcej pełna czternastka 😉 Upał sakramencki, nie mniej gorąca atmosfera.

Kiedy wracaliśmy do domu, zdarzało się, że nasi gospodarze tak nas witali 😉

Zdecydowana większość krów w Polsce nie ma dostępu do pastwiska. Widok pasącej się na polu krowy, „szczęśliwej” krowy, to dzisiaj niezwykła rzadkość.

Krowa jaka jest, każdy widzi – można powiedzieć parafrazując słynny cytat Benedykta Chmielowskiego dotyczący konia. To stworzenie fascynujące, wrażliwe, inteligentne i piękne. Krowa ma długie rzęsy i najpiękniejsze oczy.

Obiad u Natki i Radka, chyba mogę tak powiedzieć, naszych młodych przyjaciół. Było pysznie i perfekcyjnie. Wspaniałe gniazdko sobie uwili. Wszystko do siebie pasuje, każdy szczegół jest ważny, można tylko podziwiać i cieszyć się wraz z nimi. Dziękujemy Kochani, czuliśmy się u Was wspaniale. Teraz czas na rewizytę w Gdańsku.

W drodze do domu jeszcze na chwilę w gościnne progi Joli i Grzesia 😉

W tykocińskim Alumnacie na smakowitym obiedzie 😉

Nasz szósty raz w Ziołowym Zakątku w podlaskich Korycinach. Mały wypad do miejsca w najbardziej dziewiczych regionach Polski, z dala od zgiełku i zanieczyszczeń poród lasów, pól i łąk.

Zawsze przy okazji uzupełniamy tu zapasy ziół w sklepie „Dary Natury”. Asortyment bogaty: różnego rodzaju zioła, przyprawy, herbaty, kawy, konfitury, przetwory, oleje, soki, miody i wiele, wiele innych. Polecam na przykład przyprawę do rosołu, sól himalajską do sałatek, pieprz ziołowy i sól ziołową, susz warzywny i kwiatowy sos do sałatek, przyprawę do kanapek. To moje must have. Każdy znajdzie coś dla siebie, co wzbogaci smakowo potrawy, a przy tym będzie zdrowe, naturalne i bez chemii 😉

Fajny czas tu spędziliśmy pomimo upału, z którym w tak doborowym towarzystwie daliśmy sobie bez trudu radę ;).

Krótka drzemka, kawa i lody na ochłodę 😉

Święto 15 sierpnia, tradycyjnie od wielu lat spędzamy na Podlasiu. Wiązanka ze zbóż i ziół poświęcona, a teraz czas na świąteczną biesiadę 😉 Dzięki Romciu, jesteś Wielka 😀

Późnym popołudniem, po powrocie z wojaży kawa w altanie to jest to. Przy okazji chwila spokoju i refleksji.

W Białymstoku z Hanią. Rysia zostawiłyśmy przy kawie i ciachu z nierozłączną Wyborczą, a same buszowałyśmy po galerii – sklepy, kawa, pogaduszki, takie fajne nic nierobienie 😉

Haniu dzięki za wspaniałą i co najważniejsze, owocną w zakupy wycieczkę 😉

W drodze powrotnej w Jeżewie na schabowym gigancie 😉

Kolejna niedziela w Stypułkach

Haniu, to był jeden z najpiękniejszych dni naszych podlaskich wakacji. Pyszny obiad w gronie rodzinnym. Takie spotkania są najcenniejsze, zostają w pamięci na długo. Wspaniała wycieczka po Łomży i okolicach zwieńczona zimnym piwem w kultowej łomżyńskiej kawiarni i fotką na ławeczce z Hanką Bielicką 😉 Dzięki, dzięki, dzięki. Zostaliśmy przywiezieni, odwiezieni i otoczeni opieką w 100 procentach.

Grilowanie bis w Truskolasach. Grono zacne. Tym razem dołączył Elbląg z Alą, Jerzym i Marysią oraz Irenka i Bodzio z Łap. Wspomnień nie było końca. Piękne spotkanie, podobnie jak w roku ubiegłym. Dobrze byłoby aby stało się tradycją. Tak a propos rodzinnych spotkań przyszły mi na myśl słowa piosenki z Kabaretu Starszych Panów : Rodzina, rodzina, rodzina ach rodzina. Rodzina nie cieszy, nie cieszy gdy jest, lecz kiedy jej nima samotnyś jak pies…

Dlatego doceniajmy rodzinę i rodzinne spotkania 🙂

W Niewodnicy Koryckiej u Joli i Grzesia dalszy ciąg rodzinnych spotkań.

W domowych pieleszach…

Oddech od upału w Kurowie i czas na lekturę. Wokół cisza i piękne zielone tereny Narwiańskiego Parku Narodowego.

Do widzenia… Koniec długich wakacji… Czas w drogę…

Drogę powrotną odbyliśmy z Bartoszem, który po nas przyjechał i przywiózł do domu. Przy okazji, zbaczając nieco z trasy, odwiedziliśmy nazistowski obóz zagłady w Treblince. Oczywiście wszystko odbyło się za sprawą Bartka, który z dużym zainteresowaniem eksploruje ciekawe i godne zobaczenia miejsca. Dzięki Bartku, zrobiłeś nam prawdziwą niespodziankę. Sami pewnie byśmy tu nie dotarli. Dzięki też, a może przede wszystkim, za ciekawą relację historyczną, dostępnie i ciekawie przekazaną. Najlepszy przewodnik ever.

Druga dekada lipca z Jackiem i Kayą

Już dwa miesiące minęły od Waszej wizyty, wydaje się dawno, a faktycznie jakby to było wczoraj. My wróciliśmy chwilę temu z naszych długich wakacji. Czas nadrobić zaległości, co niniejszym czynię 😉

Pierwsza wizyta na Żabiance i kolacja w Casa Cubeddu, gdzie dołączyła do nas Natalka 😉

Codzienne spotkania u nas i rozmowy, rozmowy, rozmowy. I te poważne, i te wesołe, radosne, często pełne humoru. Ciągle jesteśmy siebie ciekawi. Tego brakuje nam najbardziej.

Spotkanie w Mandu w Oliwie z Bartkiem, Agą, Olenką i Tobiaszem. Się działo 😉

Dziesięć dni minęło jak z bicza trzasł, niestety. Czas na pożegnanie, które nie jest proste i łatwe a z wiekiem coraz trudniejsze. Wracajcie Kochani do nas jak najszybciej.