Ale się działo

Ubiegły tydzień przebiegał pod znakiem wizyty Joli i Klausa. A działo się bardzo dużo. Miłe spotkania z Joli rodzicami, tradycyjna kolacja ze starą gwardią na Żabiance, wizyta Oleśki z rodzicami, spotkanie u Natki, wycieczka do Malborka, koncert na Ołowiance (Elu dzięki za bilety), gorące godziny w Aranżerze i zakupy, zakupy, zakupy…

Niestety wszystko co piękne i długo oczekiwane kończy się bardzo szybko, za szybko i pożegnanie nie jest ani miłe ani łatwe.

Asbahr’owie szczęśliwie są już na wyspie i jak dochodzą wieści z Wyku też czują niedosyt.

Przy okazji jeszcze raz podziękowania za miłe wspólne chwile. Życzymy siły i wytrwałości związanych z remontem w Restaurant zum Walfisch.

Lukrowanie

Dzisiaj znalazłam chwilę i polukrowałam pierniki. Szklana bańka pojedzie na Wyk, a pozostałe powędrują do puszek i wkrótce obdaruję nimi najbliższych i przyjaciół.

Ozdobione czekoladą piernikowe przekładańce też znalazły się już w puszkach i niebawem podzielą los pierników.

 

Piernikowe aromaty

Aromatyczne wypieki

W piątek do późnej nocy zmagania piernikowe. Zagniecione poprzedniego dnia ciasto wg sprawdzonego od lat przepisu Danusi – starannie wałkowane a następnie wyciskane  pierniczki o przeróżnych kształtach.

Tak przygotowane pierniczki układane na blachach czekały na swoją kolejkę do piekarnika.

Po wyjęciu z pieca prezentują się świetnie a smakują równie dobrze. Pozostało lukrowanie, ozdabianie i pakowanie do puszek.

Adam and Eve

Krzesło „Adam & Eve”

Początek przemian starego krzesła pochodzącego z restauracji mojego Teścia rozpoczęłam we wrześniu. I właściwie prace nad nim zostały już zakończone. Czekało tylko na położenie werniksu. Ale dzisiaj przypadkiem znalazłam w necie świetną grafikę z Adamem i Evą. Od razu wiedziałam, że znajdzie się na siedzisku „srebrnego” krzesła. A ponieważ uznałam, że będzie to strzał w dziesiątkę – pomysł zrealizowałam natychmiast. Ostatecznie wygląda tak. Ale niestety cały czas  czeka jeszcze na położenie werniksu.

W mojej ocenie wygląda lepiej. Jest oryginalne, niepowtarzalne. Przy okazji zrobiłam trochę przecierek, które w przypadku tak starego mebla mają całkowite uzasadnienie.

Sześć par podkładek z A. Hepburn

6 x 2

Sześć kompletów podkładek z piękną A. Hepburn. Zrobione w biegu, bo wolnego czasu ciągle brak. To był prawdziwy relaks,  przyjemność i odskocznia od codziennych obowiązków.

Najsłynniejsze filmowe śniadanie z A. Hepburn w roli głównej

George Peppard, Audrey Hepburn w Śniadaniu u Tiffaniego

 

Zawdzięczamy jej małą czarną, balerinki oraz klasyczne wydanie elegancji, którego była ambasadorką od stóp do głów.

Audrey Hepburn, Humphrey Bogart w filmie Sabrina 1954

Stare w nowej szacie

Pomalowane akrylówką krzesło długo schło czekając w kolejce do dalszej obróbki. Cieszę się, że zdążyłam przed zimą. Dokładne przeszlifowanie odsłoniło drewno i  powstały bardzo „naturalne” przetarcia. A więc znowu styl  Shabby Chic, którego  istotą jest malowanie drewnianych przedmiotów wieloma warstwami farby. Biel, biel antyczna i bielone pastele kolory które najczęściej można spotkać w stylu Shabby Chic. Celowo postarzane poprzez liczne spękania, niedomalowania, przecierania farby. Lubię ten styl i często z niego korzystam.

Zrobiłam też napis, który jest kopią pieczątki znajdującej się na spodniej stronie siedziska. I to on przypomina historię związaną z tym meblem. 

 

Makowisko

Ostatnie kwiaty lawendy tej jesieni w Tuchomku.

W przepiękną, październikową niedzielę w Tuchoku wygrzewaliśmy się na słońcu, porządkowaliśmy domek przed zimą, zabezpieczaliśmy rośliny. Przy okazji zrobiłam kilka fotek. Powyżej  „makowe” pudełko, przy którym „bawiłam” się motywami maków i butów.

Jedyny w tym roku maślak – rodzynek.