Pralinki orzechowe w czekoladzie

Polecam na wyjątkowe okazje.

Są pyszne, smakują jak ferrero rocher. Kiedy więc je zrobić, jak nie na Boże Narodzenie! Z poniższych składników wyszło mi 45 sztuk tych wyjątkowych orzechowych łakoci.

SKŁADNIKI

SAM_6283

  • 150 g wafelków z nadzieniem z orzechów laskowych
  • 150 g orzechów laskowych
  • 230 g nutelli
  • 150-200 g mlecznej czekolady
  • 2 garście rodzynek nasączonych w rumie 

SAM_6301

Orzechy laskowe podpiec w piekarniku (w 180 stopni przez kilka minut). Obrać ze skórki (wystarczy potrzeć w dłoni) i posiekać.

Wafelki drobno pokroić, wsypać posiekane orzechy, dodać nutellę, odsączone rodzynki i wymieszać.SAM_6302

 

Z masy uformować kulki wielkości orzecha włoskiego.

SAM_6307

Obtoczyć w czekoladzie roztopionej w kąpieli wodnej. Układać na papierze do pieczenia i pozostawić do zastygnięcia.

SAM_6319

 

Mikołajki na Żabiance

Wspominek ciąg dalszy

Mikołajki pod jemiołą pełne radosnego śmiechu, gwaru, szczebiotu naszych maluszków.

Spotkanie z Jolą, Klausem, Anitką, Krysią oraz z naszymi dziećmi i wnukami w tym roku wypadło w Mikołajki. Były więc dodatkowe atrakcje.

 Nastroju dodała jemioła oświetlona żarówkami żyrandola.

Ta przyjaźń zrodziła się dawno temu, daleko stąd na Wyspie Fohr, podsycana corocznymi żabiankowymi spotkaniami trwa do dzisiaj.

Trio czyli tercet…a właściwie quartet, bo Nataszka występuje tu w podwójnej roli.

Uroczy, uśmiechnięty Tadzio wspaniale wypadł w roli gościa…

Panowie zamienili się rolami. Tym razem Rysiu w roli kucharza serwuje ulubiony żurek Klausa.

Mamusie na chwilę wymieniły się swoimi pociechami.

Przystawka prosta i smaczna – cukinia  zapiekana z mozzarellą i suszonymi pomidorami godna polecenia – to jedno z dań, jakie konsumowaliśmy w trakcie mikołajkowego spotkania.

Rodzinka w komplecie

xxx

Olenka w stroju do flamenco, prezent od cioci Joli przywieziony prosto z Teneryfy. Do kompletu są jeszcze urocze pantofelki, ale nasza tancerka znacznie lepiej czuła się dzisiaj w kaloszach, które również przywiozła jej Jola.

Klaus świętował dziś swoje imieniny…

Taniec flamenco na obrusie autorstwa Joli.

O smaku orzechowym

Świąteczne, urocze, pachnące orzechami…

Ciasteczka dla Olenki i Tadzia z masłem orzechowym . Maluszki będą szczęśliwe, bo bałwanki, choinki, jeżyki i serduszka są i smaczne i piękne.

  • 120 g masła orzechowego
  • 80 g masła
  • 120 g cukru pudru
  • 1 duże jajo
  • 220 g mąki
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • m&m’sy
Masła ubijamy mikserem kilka minut. Dodajemy cukier i nadal miksujemy, aż masa stanie się jednolita. Następnie dodajemy mąkę i proszek do pieczenia w dalszym ciągu miksując. Na końcu jajko. Kiedy wszystkie składniki się połączą co najmniej godzinę schładzamy w lodówce. Wałkujemy między dwoma arkuszami papieru do pieczenia na grubość 4 mm. Ozdabiamy drażetkami. Pieczemy w piekarniku w 180 stopniach ok. 12 minut.
 
xxx
za chwilę do piekarnika, poniżej gotowce
xxx

Wspominki

Wizyta Joli i Klausa w Gdańsku minęła bardzo szybko, za szybko… I pozostał niedosyt jak co roku. Bo 10 dni to za mało. Zwłaszcza, że działo się tak wiele.

Na początek miłe spotkanie w Sopocie i na rozgrzewkę cappuccino u Wedla.

Ale dobrana para… W tej „musztardzie” prezentują się wyśmienicie!

I jeszcze tego samego dnia urodzinowe spotkanie u Izy

Z naszą szacowną Jubilatką – trójca bynajmniej nie święta…

Następnego dnia spotkanie ze sztuką. Czarodziejski flet Wolfganga Amadeusza Mozarta w Operze Bałtyckiej. Od prapremiery dzieła minęło trochę czasu… ( odbyła się 30 września 1791 roku ). W gdańskim spektaklu bardzo uwspółcześnionym największe wrażenie zrobiły na nas  partie w wykonaniu sopranistki Edyty Piaseckiej. Perfekcyjnie wykonana przez solistkę powszechnie rozpoznawana aria  Królowej Nocy” (O zittre nicht) zaśpiewana koloraturowym sopranem jeszcze długo po spektaklu brzmiała nam w uszach.

Jeszcze raz piernikarnia

Wczoraj do późnej nocy kuchnia znowu zamieniła się w piernikarnię. Zapachniało świętami. Ten zapach korzeni i miodu powoduje, że zmęczenie pryska. Ani się spostrzegłam a była godzina druga w nocy. Dzisiaj w pracy pewnie wypiję jedną kawę więcej.

Przepis na pierniki nieco zmodyfikowałam.

PIERNICZKI

  • 1 kg mąki pszennej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 3 jaja
  • 2 szklanki cukru
  • 350 g masła
  • 1 pełna szklanka miodu naturalnego
  • 2 czubate łyżki kakao
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 3 łyżki przyprawy do piernika

Masło, cukier, miód, kakao, cynamon i przyprawy do piernika wkładam do rondelka i mieszam do momentu rozpuszczenia składników. Do przesianej mąki z proszkiem do pieczenia wlewam lekko przestudzoną masę oraz jaja i wyrabiam ciasto. Ciasto pozostawiam co najmniej na dobę aby zgęstniało. Oczywiście lepiej jak leżakuje dłużej (najlepiej 3 tygodnie), ale mnie to się nigdy nie udaje, bo pierniki robię zwykle już w czasie gorączki przedświątecznej. Po leżakowaniu wałkuję ciasto na grubość 3 milimetrów. Wykrawam pierniczki używając przeróżnych foremek, które przez lata uzbierałam. Krótko piekę w temperaturze 180  stopni około 8 do 10 minut. Upieczone pierniczki dekoruję i przekładam do puszek. W każdej puszce umieszczam kawałek skórki od jabłka (na pierniczki kładę  kawałek folii aluminiowej, a na niej skórkę z jabłka). Co kilka dni wymieniam skórkę na świeżą aż pierniczki zmiękną.  W szczelnie zamkniętych puszkach utrzymają wilgoć i nie twardnieją.