Początek zmian

 

KRZESŁO  W  STYLU  PROWANSALSKIM (początek zmian)

Kolejne stare krzesło, które ma tę samą historię co poprzednie,  poddane zostało obróbce, która ma na celu zmianę jego wizerunku. Zaczęłam od dokładnego przetarcia papierem ściernym i umycia na mokro celem pozbycia sie pyłu powstałego przy szlifowaniu. 

A tak prezentuje się z jedną warstwą akrylówki (kolor przekłamany – wygląda na biały – w rzeczywistości jasno szary).

Z trzema warstwami farby.

Teraz będzie schło. A jak znajdę trochę czasu zrobię przecierki.  Chcę jeszcze na nim namalować napis ale najpierw muszę zrobić szablon. Mam nadzieję, że zdążę przed zimą…

A potem jeszcze warstwa wosku i zagości w kuchni.

Bransoletka – panterka powstała w zeszłym tygodniu. Dzisiaj miała sesję zdjęciową.

I tak powstała seria

 

„MODNA”

Bransoletka z A. Hepburn, którą zrobiłam w ubiegłą niedzielę zachęciła mnie do zrobienia jeszcze kilku o podobnym charakterze. Dzisiaj powstały trzy a w zamyśle mam jeszcze jedną, która niebawem dołączy do tej serii. Przewodnim motywem każdej jest A. Hepburn. Zabawa przy ich powstawaniu polegała na eksperymentowaniu w doborze motywów i kolorów metodą wielu prób dopasowywania poszczególnych elementów.

„MAKOWA”

„SUBTELNA”

Róża – piękny, zachwycający kwiat. Tym razem zdobi bransoletkę, która powstała dzisiaj w „biegu” między  jedną a drugą z A. Hepburn.

 „RÓŻANE PĄKI”

Bransoletka z A. Hepburn

Zabawa formą i kolrem

 W przepiękną wrześniową niedzielę, w otoczeniu przyrody w wyniku wielu przymiarek powstała kolejna bransoletka. Ta zabawa formą i kolorem sprawiła mi prawdziwą frajdę. Bransoletka ma już swoje przeznaczenie. Trafi do kogoś, kto ceni sobie oryginalność i kocha Audrey Hepburn.

A w Tuchomku już jesień. Dowodem jest rozchodnik okazały, który nabrał różowej barwy, żółci się już nachyłek i rudbekia. Te kwiaty świadczą o tym, że jesień za pasem.

A niżej wciąż nie przestaje kwitnąć pelargonia no i moje kochane nawłocie, zwane też mimozami.

Lubię nawłocie – okazałe wiechy żółtych kwiató. Tworzą wyraźne żółte  plamy i ożywiają coraz bardziej ponury jesienny ogród. Ta niewybredna dość ekspansywna bylina, która łatwo sama się rozsiewa zawsze znajdzie miejsce w naszym ogrodzie.

Nawłocie nazywano mimozami. Jak w przepięknej piosence Niemena: „Mimozami jesień się zaczyna, złotawa, krucha i miła…”.

malowana sobota

Prawdziwy, stary, drewniany mebel posiada duszę i nieprzemijające piękno.

Before

Krzesło stare przedwojenne. Na odwrocie widoczna „metryczka” – pieczątka zachowana prawie w całości: (dobry tusz!!!) „Józef Januszewski – skład kolonialny i wyszynk – wyroby tytoniowe – Lniano, pow. Świecie”. Krzesło wykonane w Polsce.

Dla nas ma ono wyjątkową wartość. Pochodzi z restauracji mojego Teścia. Dlatego choć nie było już w najlepszej „kondycji” – postanowiłam dodać mu trochę rumieńców – sprawić, że będzie mogło jeszcze czas jakiś pobyć z nami przywodząc ze sobą nie jedno wspomnienie.

Ma już przygotowane miejsce a nawet trzy (łazienka, sypialnia lub kuchnia) – zobaczymy, gdzie będzie się lepiej komponowało.

Trochę zachodu z nim było! Brakowało kilku śrub bez których nogi się „rozchodziły”. Ale najwięcej pracy wymagało szlifowanie i szorowanie całej powierzchni, a zwłaszcza wszystkich zakamarków,  celem odtłuszczenia.

Po tych niezbyt lubianych przeze mnie zabiegach czyszczących nastąpiło: malowanie, malowanie, malowanie (trzykrotne). Tak wyglądało z jedną warstwą farby.

After

A tak wygląda po trzech warstwach srebrnej akrylowej farby (szwedzkiej) i wtarciu jednej warstwy pasty pozłotniczej (srebrnej). Pozostanie już tylko polerowanie (po 24 godzinach) i pokrycie warstwą werniksu.

Ryszard też malował domek i okiennice.

Po zmaganiach z „Józwowym” krzesłem – zabrałam się za decu. I tak powstał świecznik z rybami i dwie bransoletki, które są namacalnym dowodem na to, że już tęsknię za latem…

Sławni, wielcy, niezapomniani

 

 

Sesja zdjęciowa w plenerze

Ciepło, słonecznie i bezwietrznie – ostatnie okruchy lata. Odpoczynek w Tuchomku wspaniały! Przycinanie krzewów, suchych kwiatów, gotowanie, czytanie no i oczywiście najprzyjemniejsze – decoupage’owanie. Rezultat –  taka oto skrzynka a na niej: sławni, wielcy, niezapomniani. Pracować w tak piękną pogodę na powietrzu to prawdziwa przyjemność!

 

 

I jeszcze małe pudełko – zgodnie z życzeniem Joli motyw – róże. Postarzone, poprzecierane – shabby chic. Nie wiem czy jeszcze dodać trochę złoceń?

 

 

I duże pudło na karty menu do Restaurant zum Walfisch w trakcie pracy!

 

 

Malowanie, przycinanie…

 Natka dorwała się do sekatora i z wielką ochotą przycina gałęzie derenia białego. Chce nadać mu ładniejszą formę i pobudzić do rozgałęzienia. Dereń latem zieleni się wokół „gołego”, okazałego świerkowego pnia, a późną jesienią i zimą  jego pędy i starsze gałęzie  są błyszczące i  jaskrawoczerwone . Kolor ten jest tym silniejszy, im krzew ma bardziej słoneczne stanowisko. 

  Natalia bawiła się również w malowanie. Przyciętą śliwę pomalowała  na  kolor pistacjowy, a pień wiśni na piękny błękit.

Ligularia przewalskii

Ligularia przewalskii (języczka Przewalskiego)

W stanie naturalnym bylina rośnie na północy Chin. Malownicza roślina o wysmukłych długich kwiatostanach. W czasie kwitnienia osiąga wysokość nawet do 1,50 m. Cienkie, sztywne, wyprostowane łodygi barwy brązowej, najczęściej z trzema liśćmi. Wyprostowane długie pędy kwiatostanowe utworzone są z wielu drobnych, charakterystycznych koszyczków kwiatowych, średnicy 2-3 cm, złożonych z 3 żółtych kwiatów rurkowatych i 2 żółtych języczkowatych (od nich pochodzi nazwa). Kwiaty w kwiatostanie rozwijają się stopniowo i dość długo, ich kwitnienie przypada na lipiec-wrzesień. Przekwitnięte kwiatostany warto pozostawić, gdyż są dekoracyjne także zimą.

Poniżej nasza Ligularia przewalskii w trakcie sadzenia przez darczyńcę  Grzesia i jego wdzięczną pomocnicę Zuzię. Miejsce, jakie wspólnie wybraliśmy jest optymalne – pięknie komponuje się na tle oczka wodnego i innych roślin. Będzie tu miała dobre warunki do rozwoju.

Przybyły nam tego dnia jeszcze dwie rośliny: kosodrzewina i świerk szczepiony. Nowa kosodrzewina (na zdjęciu niżej) nazwana przez nas „Hanną” a  świerczek „Gregorym” zostały podarowane przez naszych gości z Łomży.

Przy ognisku

Ognisko w Tuchomku to nieodzowny element wakacyjnych atrakcji. Biesiadowanie przy nim to ogromna przyjemność. Zawsze duże i starannie przygotowane przez Rysia.  No i koniecznie  kiełbaski, które nadziewane na specjalne metalowe szpadki (widelce jak mawia Zuzia) i pieczone nad żarem powstałym z wypalonego drewna. Ognisko początkowo bucha dymem, następnie sypie płomieniami, strzela iskrami, ogrzewa, rozświetla zapadający zmierzch, wytwarza swoistą atmosferę, wyjątkowy klimat, wieczór staje się magiczny. 

Taki piękny wieczór przy ognisku spędziliśmy z naszymi kochanymi Łomżyniakami.

 

 płonie ognisko…

 a my szczęśliwi grzejemy się w jego płomieniach

w oczekiwaniu na pieczenie kiełbasek…

Łomża w Tuchomku

Haneczka z rodziną na urlopie w naszym tuchomkowym gospodarstwie. Pogoda dopisała w 70 %,  humory  na 100%. Zwiedzanie, plażowanie, miłe spotkania rodzinne, urocze wieczory przy kuflu łomżyńskiego piwa…

Wspólne zabawy dziewczynek pełne pomysłów i fantazji.

  Nasze wspólnie spędzane wieczory w Tuchomku w towarzystwie zachodzącego słońca.

 Niestety nie obyło się bez sutych deserów. Ulubione bezy, bita śmietana i truskawki – pycha!

 Łomżyniacy, a właściwie ich zapiaszczone nogi  – na plaży w Karwii. Zdjęcie w naszej ocenie zajęło najwyższą notę.

 Dziewczyny złaknione  kąpieli morskich i słonecznych. Plaża w Karwii.

Półka z szufladkami łączy ze sobą wspomnienia

Pochodzi z domu rodzinnego Ryszarda.  Szacowny wiek naznaczył ją wieloma warstwami farby olejnej. Rozpoczęłam od zdarcia kilku odcieni niebieskiej i białej farby. I tu z pomocą przyszedł Jurek, który perfekcyjnie opalarką usunął wszystkie warstwy farb przez lata nakładane jedna na drugą. Mnie pozostało już tylko malowanie i robienie przecierek czyli znowu mój ulubiony shabby chic. Nowe ceramiczne gałki i metalowe haczyki przywiezione z wyspy Fohr dodały jej „urody”. Kilka lat wisiała u nas w kuchni, a od tygodnia zmieniła adres na Tuchomek. Jest meblem z duszą, przywodzi wspomnienia…