Archive for the ‘Uncategorized’ Category

Zupa dyniowa z klopsikami

sobota, Styczeń 5th, 2019

 

Zupę dyniową zje każdy, nawet oponent tego warzywa, jeśli dodamy do niej mięsne klopsiki i pomidory. Zaręczam. Degustowałam. Pychotka! 🙂

To bardzo pożywne i rozgrzewające danie.

Zupa:

  • 2 pełne szklanki gęstego puree z dyni
  • 4 szklanki odtłuszczonego rosołu lub wywaru warzywnego
  • 1/2 słoika suszonych pomidorów Baresa (285g)
  • 2 łyżeczki masła
  • 1 duży liść laurowy
  • 1/4 łyżeczki kuminu
  • 1/4 łyżeczki kurkumy
  • 3/4 łyżeczki papryki słodkiej mielonej
  • 1/2 łyżeczki papryki ostrej mielonej

Klopsiki:

  • 1/2 kg zmielonej łopatki
  • 1 nieduża cebula
  • 2 nieduże ząbki czosnku
  • 1 mała bułka kajzerka
  • sól, pieprz do smaku
  • 2 łyżeczki przyprawy (suszone pomidory z bazylią)
  • 1 łyżeczka czerwonej czubrycy

 

Do zmielonej łopatki  dodać drobno posiekaną cebulę i czosnek przeciśnięty przez praskę. Dobrze namoczoną bułkę odcisnąć z nadmiaru wody i wraz z jajkiem dodać do mięsa. Do mięsa dodać również przyprawy i doprawić solą i pieprzem. Dokładnie wyrobić.  Zwilżonymi zimną wodą rękami forować nieduże klopsiki.

 

Puree dyniowe połączyć z rosołem lub wywarem. Dodać liść laurowy i przyprawy (kumin, kurkumę, paprykę słodką i ostrą) oraz drobno pokrojone suszone pomidory. Zagotować. Do wrzącej zupy włożyć klopsiki i gotować  na wolnym ogniu 30 minut. Doprawić solą. Na koniec dodać masło.

 

Gorącą zupę podawać z zieloną pietruszką oraz, jak kto woli, np. z chrupiącą grzanką 🙂

 

 

 

0
Posted in Uncategorized |

Dzień Mamy w Tuchomku

sobota, Maj 26th, 2018

Dzień Trzech Mam spędziliśmy rodzinnie w Tuchomku. Pogoda dopisała, humory także.

Koszenie, przycinanie, relaks, zabawy, śmiech, radość…

Spotkaliśmy się z dziećmi i wnukami w komplecie. To dla nas zawsze jest największą radością. Oby takich dni spędzonych wspólnie było jak najwięcej.

 

Tobiś na tuchomkowym wybiegu czuje się jak ryba w wodzie. Wszystko co nowe musi dotknąć, wypróbować i zamienić w ciekawą zabawę.

Brodzik dla ptaszków to dla niego okazja do zamoczenia rączek i taplania się  wodzie.

Zupa pomidorowa przygotowana w dużym wiaderku w piaskownicy to kolejny sposób na kreatywną zabawę.

Ale najlepsze są te z kręgu zakazanych. Na przykład fantastyczna zabawa  polegająca na grzebaniu i wybieraniu popiołu z ogniska. A jak się można przy tym wybrudzić! Kurzu co nie miara, a frajdy jeszcze więcej.  Owoc zakazany zawsze smakuje najbardziej!

Kosiarka do dla niego kolejne wyzwanie. Fajnie chodzić przy tatusiu i pomagać w koszeniu. Można tak długo w tą i z powrotem, w tą i z powrotem…

W drodze na obiad spotkaliśmy rzadko spotykanej maści szczeniaka. Hałasu narobił co nie miara, merdał ogonem zapraszając do zabawy.  Uroda czworonoga powalająca.

Tobiś znużony i nieco śpiący po kilkugodzinnej zabawie na powietrzu w oczekiwaniu na obiad miał nie tęgą minę. Zachęcany przez mamusię do drzemki nie chciał skorzystać. Po obiedzie wzmocnił się na tyle, że nie chciał mimo nadciągającej burzy zejść z placu zabaw. Konieczna była interwencja tatusia, który nie zważając na protesty Juniora doholował go z powrotem na działkę.

W zdrowym ciele, zdrowy duch. Popisy gimnastyczne Olenki. A po nich kilka chwil na relaks.

 

0
Posted in Uncategorized |

Grodzisko Sopot – 3 maja

sobota, Maj 6th, 2017

3 maja

Archeologiczny skansen – grodzisko sopockie to nic innego jak pozostałość po osadzie obronnej (tzw. grodzie) wzniesionej na przełomie VIII i IX w.n.e. To urokliwe muzeum położone jest na wzniesieniu pośród bujnej zieleni i szumiących strumyków na szczycie którego znajduje się obwałowany majdan grodowy. Prezentowane są tutaj zrekonstruowane chaty, brama i palisada. Zostały one zbudowane dokładnie w miejscach autentycznych budowli z przeszłości.

3 maja na terenie grodziska zorganizowany został „dzień słowiański w sopockim grodzie”. Przez 5 godzin można było uczestniczyć w kilku warsztatach dla dzieci. Prezentowane były pokazy garncarstwa, malarstwa jaskiniowego, warsztaty muzyczne, dawne gry i zabawy oraz gawędy przy ognisku na temat obrzędowości Słowian. Przy ognisku można też było we własnym zakresie upiec kiełbaski, które były nie lada atrakcją dla młodszych i starszych uczestników festynu. Ognisko spełniło jeszcze jedną dodatkową rolę. Pozwoliło w tym nieco chłodnym i wietrznym dniu majowym ogrzać się przy rozżarzonych  polanach.

Bartek, który wrócił wczesnym świtem z wyprawy kajakowej zabrał swoją rodzinkę i mnie na cztery godziny zabawy na świeżym powietrzu w otoczeniu pięknej przyrody i pasjonatów tradycji oraz obyczajów słowiańskich.

Dla Tobisia największą atrakcją było spotkanie z czeredką kóz pod wodzą kozła Józefa. Olenkę natomiast najbardziej fascynowało garncarstwo, choć  jaskiniowe malarstwo dostarczyło jej także dużo emocji. Po tym ostatnim, w którym czynnie uczestniczyła, zostały niestety dość liczne czarne ślady na jej garderobie. Udział w warsztatach garncarskich zaowocowało własnoręcznie wykonaną  glinianą miseczką, którą dumnie prezentuje na fotografii.

 

3272.png

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

0
Posted in Uncategorized |

Podkładki różne

niedziela, Marzec 13th, 2016

Jolu te podkładki zrobiłam z myślą o Twoich restauracyjnych gościach. Pozdrawiam…

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Poniższe – to realizacja starego zamówienia…

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

No i jeszcze krótka seria z walfischem…

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

0
Posted in Uncategorized |

Zapach świąt – pierniczki!

wtorek, Grudzień 8th, 2015

Najmilsze przedświąteczne zajęcie to oczywiście pieczenie pierników. U mnie jak co roku manufaktura i to przez duże M. Trzy partie upieczone – każda z kilograma mąki. Z pierwszą i trzecią uporałam się sama, a w drugiej pomagała mi Olenka.  Jej zdolności manualne są zadziwiające.  Nie straszne jej było wałkowanie, przy wykrawaniu wykazała się dużą precyzją starając się tak dobierać foremki aby każdy skrawek rozwałkowanego ciasta został wykorzystany. Podobnie było przy układaniu pierników na blachy.  Przy pieczeniu towarzyszył nam  wydobywający się z piekarnika obłędny korzenny zapach z wyraźną nutą cynamonu i goździków. A potem wspólna degustacja, do której oczywiście dołączył Dziadzio Rysiu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

d e k o r o w a n i e

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

p u s z k o w a n i e

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

 

0
Posted in Uncategorized |

W dalszym ciągu jajcarsko

piątek, Marzec 14th, 2014

 

Kolejne puste skorupki zamienione na pisanki.

I love you

 

DSCN6741

DSCN6786

 

ballerine x 2

 

DSCN6802

DSCN6747

DSCN6743

DSCN6742

DSCN6710

 

0
Posted in decoupage, Uncategorized |