Chatki z dziurką

Okres lęgowy ptaków rozpoczęty. Na naszej działce pojawili się już pierwsi lokatorzy w jednym z domków na świerku. Pozostałe budki lęgowe czekają na skrzydlatych gości. Ptasich chatek z dziurką na działce przybyło. Na domku od strony wschodniej umocowaliśmy dwie z czterech budek wykonanych przez Bodzia. Pozostałe dwie zawiesiliśmy na sośnie i brzozie.

DSCN6863

DSCN6865

DSCN6866

DSCN6871

DSCN6873

DSCN6876

 

Pracowity piątek

Pogoda wspaniała jak przystało na złotą polską jesień – przynajmniej tak było do piątku. Wykorzystaliśmy ciepło i słońce piątkowe i nie czekając do wiosny wzięliśmy się za palenie ogromnych stosów gałęzi i konarów, które zalegały na działce. A na zdjęciach jakże efektowne  ognisko. Płomienie sięgały prawie do wysokości naszego okazałego świerka. Było naprawdę gorąco!

SAM_0375

SAM_0376

SAM_0379

Mały, okrągły, odmieniony

Joliny stolik był w nie najlepszej formie, zwłaszcza blat. Stojąc czas jakiś na balkonie nie bardzo umiał radzić sobie z deszczem i słońcem. W sobotę został w Tuchomku poddany generalnemu remontowi. Najpierw Jurek profesjonalnie zeszlifował blat, a potem Jola równie profesjonalnie poradziła sobie z resztą. Po dokładnym oczyszczeniu trafił w moje ręce. Trzykrotny akryl zmienił go nie do poznania.

SAM_0066

W trakcie malowania szukałam pomysłu na motyw, który nadał by mu niepowtarzalnego charakteru. Myślałam o cyfrach, ale ostatecznie skończyło się na starych czasomierzach.

SAM_0067

SAM_0071

Wszystkie nasze sobotnie poczynania od czasu do czasu (w przerwach między drzemkami) obserwował Arys.

SAM_0082

Jola i Jurek dumni posiadacze tego sympatycznego czworonoga.

SAM_0085

W niedzielę przykleiłam motywy i pokryłam stolik dwiema warstwami satynowego lakieru. Pozostanie jeszcze lakierowanie blatu. Przydałoby się jakieś dwadzieścia warstw lakieru.

SAM_0088

SAM_0093

SAM_0095

SAM_0104

SAM_0102

 

Na herbatki

Piękna końcówka sierpnia gnała nas zaraz po zakończeniu pracy na działkę. Poniższe prace to efekt wielu pracowitych godzin spędzanych w Tuchomku w ubiegłym tygodniu.  „Pod muchą” – pudełko na herbatki ekspresowe wreszcie zrobiłam dla siebie. Motyw nie typowy jak na herbatnicę, ale mnie właśnie chodziło o coś wyjątkowego.

SAM_9823

Mucha jest wyjątkowa i w dodatku w grochy!

SAM_9835

SAM_9829

a tu niebawem zawitają herbatki

SAM_9827

SAM_9828

Z baletnicą w blasku zachodzącego słońca na stercie drewna do ogniska – niezła sesja!

SAM_9812

Ta herbatnica przeznaczona jest na prezent. Mam nadzieję, że trafiłam w gust.

SAM_9809

Pudełka podobne w stylu, różnią się tylko motywem. Nie wiem, które fajniejsze?

SAM_9815

SAM_9813

Skarby z zielnika

Od kilku lat marzył mi się zielnik. Myślałam o różnych formach.  Ostatecznie powstał najbardziej prosty zbudowany z desek ze starego tarasu. I właśnie o taką prostotę mi chodziło. Nawet nie będzie malowany, bo ślady zużycia, przetarć najbardziej mi się podobają i decydują o jego rustykalnym charakterze. Oczywiście największy udział w jego powstaniu miał Jurek, któremu Rysiu tylko dzielnie asystował. W tym miejscu chciałabym Jurkowi bardzo podziękować, zwłaszcza, że to kolejna rzecz w Tuchomku, którą w tym roku nam zbudował. Zielnik jest na tyle wysoki, że nie trzeba przed nim zginać pleców. Wyścielony folią pozostałą z oczka wodnego (a więc znowu recykling). Zaopatrzony w żyzną glebę powstałą w naszej pryzmie kompostowej. Nic więc dziwnego, że posadzone zioła i zasiane warzywa rosną tu  jak na drożdżach.

SAM_8817

macierzanka, szałwia, rozmaryn, tymianek i trzy rodzaje majeranku zaraz po zasadzeniu

SAM_9754

 a tak  wygląda zielnik po trzech tygodniach

SAM_9756

i pierwsze zbiory kopru, który posiekany już wylądował w zamrażalce i będzie pachniał w potrawach  przez całą zimę

SAM_9759

i okazały pęczek rukoli, która urosła błyskawicznie, a jutro będzie podstawowym składnikiem tarty

SAM_9739

SAM_9742

 A te maślaki rosną na trawniku przy modrzewiach. Za chwilę znajdą się w garnku wraz z posiekaną cebulką, a jutro będą na obiad podane ze śmietaną i ziemniakami.

Trzydniówka w Tuchomku

Piękna pogoda, wyjątkowa jak na tę porę roku, bo nawet wieczory i poranki bardzo ciepłe. Wykorzystaliśmy tę sprzyjającą aurę i zaraz po pracy w piątek czmychnęliśmy na działkę. Zostaliśmy tam do poniedziałku. Działo się wiele. Dużo pracy, trochę wypoczynku, miłe spotkania zwłaszcza te z dziećmi i Olenką. Fantastyczne wieczory spędzane na tarasie do późnej nocy, kiedy temperatura nieco spadała i można było odpoczywać w niczym nie zmąconym spokoju przy świecach i cichej spokojnej klezmerskiej muzyce.

Zrobiłam w tym czasie dwie korkowe tablice i dwa pudełka na CD. Najwięcej prac wykonałam w nocy i bardzo wczesnym rankiem. Wtedy pracowało się najprzyjemniej.

Pierwsza tablica powstała na bazie złoconej ramy. Chcąc uzyskać efekt nieco zużytego, starego przedmiotu – przetarłam ją papierem ściernym a następnie pokryłam patyną. Potem pracochłonne dopasowywanie i przycinanie korków. Na końcu klejenie. A efekt prac poniżej.

SAM_9169

SAM_9172

SAM_9201

SAM_9290

Drugą zrobiłam naklejając korki na drewnianą starą tacę. W ten sposób powstała oryginalna korkowa tablica, która może posłużyć również jako podstawka pod garnek.

SAM_9288

SAM_9196

SAM_9199

A niżej pudełka na płyty. Bejcowane i ozdobione nutowym motywem. Jedno z ptasią grafiką a drugie w kolorowe motyle.

SAM_9266

SAM_9265

SAM_9297

SAM_9242

SAM_9249

Róża pomarszczona, fałdzistolistna, japońska lub jak kto woli z łacińskiego Rosa rugo

SAM_9293

sa nieźle nam w tym roku obrodziła. Ryś zajął się zbiorami, a ja niezwykle pracochłonną obróbką. Polega ona na dokładnym usunięciu a właściwie wyskrobaniu nasion wraz z krzemionkowymi włoskami z wnętrza owocu (najlepiej małą łyżeczką) oraz bardzo dokładnym opłukaniu.

SAM_9238

Tak przedstawiają się nasze tegoroczne zbiory owoców dzikiej róży

SAM_9258

Untitled-1

Udało mi się uporać z obraniem i oczyszczeniem owoców z pestek, ale z przetworami poczekam do powrotu z urlopu. Na razie popakowałam w woreczki i wrzuciłam do zamrażalki.

SAM_9251

Kulinarną nowością, jaką wypróbowałam w trakcie tego weekendu na działce były placuszki z cukinii i fety. Mogę śmiało nazwać je kulinarnym przebojem, bo okazały się naprawdę pyszne! 

– 4 małe cukinie

– 270 g fety

– 3 średniej wielkości jajka

– 2 łyżki posiekanego koperku

– 1 łyżka posiekanej świeżej mięty

– 2 łyżki posiekanej bazylii

– 4 łyżki mąki

– 1 cebula posiekana w drobną kostkę

– 2 ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę

– odrobina soli, świeżo zmielony pieprz

– oliwa do smażenia

Cukinię ścieramy na tarce o grubych oczkach. Lekko solimy i odstawiamy na chwilę, aby puściła soki. Bardzo dokładnie ją odciskamy. Dodajemy pokruszoną fetę, jajka, mąkę, cebulę, czosnek, koperek, miętę, bazylię i świeżo zmielony pieprz. Smażymy na rozgrzanej oliwie na rumiano.

Do tego fantastycznie smakuje sos z jogurtu z odrobiną majonezu, siekanego szczypiorku i ząbkiem czosnku.

Wizyty wnuków sprawiają nam zawsze ogromną radość. Tym razem na działkę zawitała Olena z rodzicami.

SAM_9214

Pyszna drożdżówka z kokosem i lukrem – mniam…

SAM_9217

Ta lala  jest spuścizną po cioci Natce. Czekała kilkanaście lat wraz z innymi zabawkami w kartonie na działce. Teraz jest hołubiona przez przedstawicielkę następnego pokolenia – Olenkę. Podczas, gdy Olenka zajęta jest konsumpcją drożdżówki –  lalą musi zająć się jej mamusia.

SAM_9219

Dobra kawa na tarasie w tak piękny sierpniowy dzień daje dużo zadowolenia.

SAM_9220

Groszkowe bukiety Olenka wykonała własnoręcznie z kwiatów zerwanych przez Dziadziusia.

SAM_9275

A ten kwiatek w kolorze pink to dla Ciebie Babusiu…

SAM_9280

Z kochanym dziadziusiem i małym miśkiem, który również znaleziony został  w  kartonie z zabawkami cioci Natki.

Łomża w Tuchomku

Pierwsza fotka po przyjeździe. Serdeczne powitanie i radość obopólna jak widać na zdjęciu. Moja kochana Haneczka zawitała ze swoją ferajną w Tuchomku. Obawy czy pogoda w tym roku dopisze okazały się płonne. Można było do woli korzystać z plaży na otwartym morzu, gdzie Grześ prawie każdego dnia  zawoził swoje panie.

IMG_1489

Przed wyjazdem łyk porannej kawy na tarasie…

IMG_1603

Łomżyniacy jeździli na otwarte morze do Karwieńskich Błot  – wsi położonej 30 km od Władysławowa. Plażę oddziela od wsi las sosnowy, który łączy się z Krajobrazowym Parkiem. Zaletą jest łagodne zejście do wody, szeroka i czysta plaża. Można tu fantastycznie odpocząć, bo nie ma tłumu plażowiczów.

Niezłe fale, ale Tatuś czuwa by dziewczynki mogły do woli korzystać z morskich kąpieli.

IMG_1498

IMG_1558

Mamusia za parawanem w kolorze blue dokarmia swoje pociechy zgłodniałe po wodnych harcach.

IMG_1521

Ranking najlepszych wakacyjnych fotografii:

„zakopana po szyję”

IMG_1585

„nieco strudzona plażowiczka”

IMG_1591

„chwila skupienia”

IMG_1599

„a On za Nią jak cień”

IMG_1821

„chwila relaksu”

IMG_1544

Ognisko jak zawsze misternie ułożone – to oczywiście dzieło Rysia. Długie tuchomskie biesiady przy ognisku połączone z pieczeniem kiełbasek stały się już tradycją i nieodłącznym elementem spotkań z naszymi gośćmi.

SAM_9061

SAM_8933

Dwaj przyjaciele w świetle płonącego ogniska. Chwilo trwaj rzec by można…

SAM_9042

Moje ulubienice Zosia i Zuzia zabawiły się w malarzy. Zadanie każda wykonała bardzo dokładnie – na szóstkę. Wykazały przy tym dużo cierpliwości. Brawo! 

SAM_9050

Weekendowe chwile relaksu

Płonie ognisko i szumią knieje – to przewodnia piosenka wieczoru. Ognisko płonęło jako żywo przyjemnie ogrzewało i nastrajało pozytywnie.  A gwiazdą wieczoru była oczywiście Olenka. Koncert zdawał się  nie mieć końca. Po każdym wykonaniu zbierała obfite oklaski, co ją tylko motywowało do dalszych popisów.  Z mikrofonem w ręku (tubka kremu do odstraszania komarów) wykonywała przeróżne piosenki i wierszyki. Ale najbardziej zaskoczyła nas  wykonaniem refrenu piosenki nie istniejącego już zespołu Wolna Grupa Bukowina – Sielanka o domu.

„Szukam, szukania mi trzeba,
Domu gitarą i piórem,
A góry nade mną jak niebo,
A niebo nade mną jak góry”

Poważny repertuar jak na 2,5 latkę!

SAM_7976

SAM_7960

SAM_7974

W sobotę odwiedzili nas Jola z Jurkiem i Arysem. Super niespodzianka. Oby tak częściej.

SAM_8037

SAM_8031

Olenka powoli oswajała się ze swoim ulubieńcem Aryskiem

SAM_7948

SAM_8044

Żelowe farby i pieczątki to był strzał w dziesiątkę, zwłaszcza, że można było malować łapkami.

Długi i pracowity weekend

Ten weekend był długi i niezwykle pracowity. Postawiliśmy na pracę, nadrabianie różnych zaległości głównie prac na działce w Tuchomku oraz mojej działalności decoupagowej. A wszystko dlatego, że zupełnie zmieniły się nam plany urlopowe. Ponieważ wycieczka do Paryża nie doszła do skutku mój wyjazd na Wyspę dostał znacznego przyśpieszenia. Chciałabym tam wyruszyć jeszcze przed 15-tym czerwca.  A właściwie muszę aby zdążyć wrócić na wesele Oki. Wcześniej jeszcze w planie wyjazd do Elbląga od 7 – 9 czerwca (już wcześniej zabukowany) jako podróż sentymentalna, na którą zbieraliśmy się w iście ślimaczym tempie, bo ponad dwa lata.

Poniższa sesja zdjęciowa w plenerze pokazuje ile udało mi się zdziałać w zakresie decu, głównie nocami, bo w dzień były prace z grabiami, sekatorem i łopatą no i w kuchni oczywiście.

SAM_7989

 Motylowa w woalce z pajęczyny prezentuje się świetnie i  chyba nie gorzej z budką lęgową w tle.

SAM_7992

(Pocałunek Klimta) w czterech odsłonach.

Untitled-1

I  pięciocentymetrowa również z Klimtem.  To już trzecia w tym roku z serii Pocałunek Klimta.

SAM_8066 SAM_8064

… sięga nieba

SAM_8049

I jeszcze seria z Audrey Hepburn („Breakfast at Tiffany’s”, pastelowa Audrey i trzecia w tonacji  turkusowej)

SAM_8070

SAM_8087

A to największe pudło jakie znalazłam  – na biżu. I nie będę zdradzała dla kogo. Choć pewnie ten ktoś a właściwe ta ktosia sama się domyśli. Jasno kremowa z pięknym motylem, który przysiadł na kartce ze starej encyklopedii.

SAM_8101

SAM_8107

SAM_8120

SAM_8113

Wnętrze z  intrygującą twarzą sopranistki Fornasettiego.Motyl oczywiście nie znalazł się tu przypadkowo. Długo musiałam szukać aby wśród ogromnej ilości dzieł Piero Fornesetti znaleźć tę z motylem.

To pudełko także na biżu (chyba, że obdarowana zmieni jego przeznaczenie) w formie książki z bardzo interesującym komputerowym scrapem. Malowane dwoma kolorami akrylu i przecierane.

SAM_8122

SAM_8134

 Wewnątrz także ważka – przecudnej wprost urody  grafika i komputerowy scrap jako żywo dla zakochanych.

SAM_8127

SAM_8126

Prace wyglądają na skończone ale to tylko pozory. Jeszcze dużo malowania i szlifowania. A więc jeszcze nie czas na odpoczynek.

Dalszy ciąg relacji z długiego weekendu w następnym poście.