Z przyjacielem Florkiem – miłość od pierwszego wejrzenia…
patrzeć i chłonąć każdy jej gest …
to niewymowne szczęście, duma, wzruszenie, zachwyt i radość
dom
W oczekiwaniu na łomżyńskich gości, którzy wracali w korku z karwieńskiej plaży…
Olenka z Mamusią. Nasza kochana wnusia – maleńka dzielna turystka – odwiedziła nas po długiej pieszej wycieczce w Sobieszewie (rodzice pieszo, Olenka „na plecach”)
Urocze trzy dziewczynki: Zosia, Zuzia i Olenka
Nasz maleńki „Szkrabik” poraczkował do dziadziusia. Jego zachwyt niewymowny.
Rozchwytywana przez wszystkich Olenka – tu z Ciocią Haneczką
Dzisiaj odwiedził nas Tadzio, który wczoraj skończył dwa miesiące. Gościł w byłym pokoju swojej Mamusi. Był bardzo grzeczny: smacznie spał, uśmiechał się, z zainteresowaniem wodził oczkami obserwując wszystko dookoła. Niebywała to radość patrzeć na to maleństwo – serce rośnie!
A ten pajacyk to prezent dla dwumiesięcznego jubilata. Będzie w nim ślicznie wyglądał.
Zielone listki rozwinęły się na brzozowych gałązkach, które obsiadło spore stadko „śpiewaków”. Za oknem bezchmurne niebo, słońce, ciepło. Wiosna wreszcie zawitała. Święta zapowiadają się pogodne, słoneczne. Będzie okazja wyjechać do Tuchomka. Już się cieszę. Ale na razie przede mną przedświąteczna bieganina po sklepach i po kuchni…
Wczoraj świętowaliśmy imieniny i urodziny Rysia w gronie najbliższych: dzieci, wnuków i Anitki. Oczywiście pierwsze skrzypce na imprezie grał jubilat, ale wszyscy skupieni byliśmy przede wszystkim na maluszkach.
Tadzio „zaliczył” pierwszą w swoim życiu wizytę jako honorowy najmłodszy gość dziadziusia Rysia. Wspaniale wypadł w tej roli. Jak przystało na „dobrze wychowanego” noworodka (a właściwie już od wczoraj niemowlaka) całą wizytę przespał ku uciesze swoich rodziców, który spokojnie mogli uczestniczyć w przyjęciu. Tylko od czasu do czasu uśmiechał się przez sen, zapewne dobrze mu u nas było.
Olenka, która jutro ukończy pół roczku była bardzo radosna, uśmiechnięta a swoje emocje wyrażała poprzez wydawanie tylko jej zrozumiałych dźwięków, kokietowała i wzbudzała u wszystkich zachwyt. A w dodatku mogła pochwalić się już pierwszym ząbkiem.
Jubilat był bardzo szczęśliwy i wzruszony!
Moka – to włoska nazwa kafetierki zwanej też kawiarką.Ten klasyczny, kanciasty ekspres niskociśnieniowy ma ponad 70 lat. Zaprojektowany został w 1933 roku przez Alfonso Bialettiego. Najbardziej popularny jest we Włoszech. W grudniu kupiłam tę mniejszą w Duce, która ma pojemność czterech filiżanek. Od tej chwili całkowicie zrezygnowałam z kawy rozpuszczalnej. Aromat i smak tej zaparzanej w kawiarce jest rewelacyjny.Wczoraj nabyłam większą na 12 małych czarnych. Zapraszam znajomych!