Lipiec 27th, 2018

To moje drugie gofry. Pierwsze robiłam z przepisu znalezionego w necie. Miały być super chrupiące. Wyszły bardzo smaczne ale do chrupiących było im daleko.

Drugie, wyszły wyśmienite! A to dzięki przepisowi, jaki dostałam od mojej kochanej Romci. Mogę je polecić każdemu amatorowi gofrów. Na pewno się nie zawiedzie. Zatem do dzieła 🙂

 

5 jajek

20 dkg mąki

1 szklanka mleka

1/4 kostki masła (50 g)

1 łyżka oleju

2 łyżki cukru pudru 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

cukier waniliowy

szczypta soli

 

Jajka ubijać na gładką masę, dodając w trakcie ubijania cukier puder i cukier waniliowy. Następnie stopniowo dodawać roztopione masło, olej i mąkę wmieszaną z proszkiem do pieczenia i solą, na przemiennie z mlekiem. Do nagrzanej gofrownicy nakładać po trzy (2 x 3) stołowe łyżki ciasta. Piec około  6-7 minut w zależności od urządzenia, w jakim pieczemy gofry. U mnie było 7 minut. Gofry muzą być rumiane.

Podawać z cukrem pudrem, dżemem, owocami lub bitą śmietaną (oczywiście koniecznie własnoręcznie ubitą, a nie „sztuczną”).

Nie muszę dodawać, że pieczenie gofrów i ich konsumowanie, w takim towarzystwie jest samą przyjemnością.

Przy pieczeniu pierwszej wersji też miałam pomocników. Tadzio i Kajtuś pomagali w produkcji gofrowych wafli, a z Dziadziem Rysiem i ciocią Anitką w pałaszowaniu (trudno było nadążyć z pieczeniem).