Ozdobiona ściana pokoju ożywia stonowaną kolorystykę.

wystarczy szablon, farby, gąbka, taśma samoprzylepna, precyzja i trochę cierpliwości


inne
Ozdobiona ściana pokoju ożywia stonowaną kolorystykę.

wystarczy szablon, farby, gąbka, taśma samoprzylepna, precyzja i trochę cierpliwości


Archiwalny numer Werandy kwiecień/2010

zawierał szablon koguta oraz przykłady jego wykorzystania.
Jakiś czas temu jednego kogucika namalowałam wykorzystując wspomniany szablon na ścianie okiennej w kuchni. Wczoraj dla towarzystwa na ścianie przeciwległej przykucnął sobie drugi wiosenny kogucik.
1. Przymiarka kolorów – dopasowywanie farb na razie na kartonie.

2. Szablon należy dokładnie klejącą taśmą przymocować do ściany i za pomocą małego tamponika z gąbki nanieść farbę.

3. Kiedy wyschnie zdjąć szablon ze ściany i małym pędzelkiem domalować oko.

Gotowy! Trochę przy tym zabawy, ale ile frajdy i zadowolenia z końcowego efektu. I nic tam, że zegar wskazał już godzinę 1,00 w nocy. Przy takiej pracy nie czuje się zmęczenia 😉
Oczekiwanie…
Zgodnie z tradycją: wysprzątany dom, odświętny obrus na stole niecierpliwie czekający na świąteczne dania Wielkanocne, koszyczki ze święconką przyniesione przez Tadzia i Olenkę, tradycyjne dania pieczołowicie przygotowywane w Wielkim Tygodniu, wazon z bukszpanem, zajączki, baranki i pisanki. Było pięknie, rodzinnie, wesoło i smakowicie. Krótko niestety, ale za to bardzo intensywnie. Atmosfera tych dni gościć będzie na pewno jeszcze bardzo długo w naszych sercach. I choć za oknem nie wiedzieć czemu padał śnieg a aura bardziej pasowała do świąt Bożego Narodzenia, to zupełnie nie osłabiło naszego dobrego samopoczucia. No może zabrakło ochoty na spacer brzegiem morza…






11 marca na świat przyszła Ania -prześliczna córeczka Sylwii i Wojtka, wnuczka mojego brata. Szczęśliwym rodzicom i dziadkom składamy serdeczne gratulacje z okazji pojawienia się na świecie nowej maleńkiej istotki. Maleństwu życzymy beztroskiego, zdrowego dzieciństwa a najszczęśliwszym rodzicom odkrywania uroków wspólnego życia pełnego miłości i szczęścia.

Mała Ania jest imienniczką mojej kochanej mamy.
Relacja trochę z opóźnieniem
Jola z Julką wpadły jak po ogień – tylko na weekend. Za krótko oczywiście. Cel wizyty był określony, przeznaczony dla rodziców, dlatego mogłyśmy niewiele z niego uszczknąć dla siebie. Było fajnie, intensywnie, w biegu. Ale mimo krótkiego czasu dobrze się bawiłyśmy…

Na herbatce u Kazików

Wieczór u Szydłowskiego

Żurek i kołduny w barszczu (poniżej) to niezbyt rozsądne o 23-ej. Ale po kilkugodzinnej bieganinie i do piwa w sam raz – dodatek do babskiej paplaniny, która jest czasem konieczną odskocznią i odstresowaniem.
Parasolki, parasolki dla dorosłych i dla dzieci!
Parasolki, parasolki – kropla przez nie nie przeleci!
Tę piosenkę często śpiewamy z Olenką, kiedy na dworze pada i przez okno obserwujemy różnokolorowe parasole. To wbrew pozorom bardzo fajna zabawa i do tego pouczająca. Utrwalanie i poznawanie nowych kolorów, liczebników, rodzajów, kształtów. A pytań przy tym dziesiątki…
Parasoka, z którą jest poniższa sesja – to upominek od cioci Joli z wyspy, który jest z rodzaju trafionych w dziesiątkę. Radość była niewymowna… A będzie jeszcze większa, kiedy posłuży w deszczu w komplecie z różowymi kaloszami (też od Joli).


Mam nadzieję, że niedługo zacznie padać…

Nowe spinki – nowa fryzura. Z jednej strony koralowa, z drugiej łososiowa. Dzieło Babusi. Szkoda tylko, że fotografie nie oddają w pełni fryzjerskiego kunsztu.

Wszystkim wiernym i oddanym czytelnikom z okazji nadchodzącego Nowego Roku pragnę złożyć życzenia szczęścia i radości, dni wolnych od trosk i chwil spełniających wszystkie marzenia.
Niestety na czas jakiś muszę się z Wami pożegnać. Nie będzie mi łatwo, ale jakoś dam radę. Może uda mi się niebawem spotkać z Wami w trochę innej formie. Za dotychczasowe ciepłe słowa, uznanie i sympatię wszystkim bardzo dziękuję.