Z sentymentem powracam do nieco „zakurzonych” już maleńkich terakotowych doniczek , które kilka lat temu ozdobiłam metodą serwetkową. Każda była inna. A było ich około trzydziestu. W domu pozostała już tylko jedna. Każdego roku w okresie świątecznym gości na naszym stole. Czasem wypełniona makiem i rozświetlona świeczką, innym razem z mandarynką nadzianą suto goździkami lub czerwonym dorodnym jabłkiem, niekiedy ze złoconą szyszką, innym razem odwrócona z małą świeczką tealight, lub też z piękną bombką…
Pierwsza twórczość w 2011
Zainspirowana i zachwycona pracą Kasandry http://mojdom-mojaostoja.blogspot.com/ – postanowiłam na gorąco „zająć się” skrzydełkami anioła. Wprawdzie już w tym roku nie zawisną na choince ani mojej ani żadnej innej, nie posłużą też jako element do dekoracji gwiazdkowych – ale w przyszłym roku – jak znalazł!
Wigilijne wspomnienia
Sakrament chrztu
Merry Christmas
Gwiazdkowy sernik
Sernik bez spodu upiekłam według przepisu Danusi, która jest dla mnie kulinarną wyrocznią. Wyrósł fantastycznie!!! W trakcie pieczenia wystawał poza tortownicę na wysokość trzech cm!!! Zrobiłam polewę z białej czekolady. Wygląda pysznie i jestem przekonana, że będzie smakował jeszcze lepiej.
- 1 kg twarogu półtłustego ( 4 opakowania półtłustego serka serka mazurskiego )
- 3/4 kostki masła
- 1 i 1/2 szklanki cukru
- otarta skórka i sok z jednej cytryny
- 6 dużych jaj
- cukier waniliowy
- posiekana skórka pomarańczowa z syropu
- 2 łyżki kaszy manny
- 2 łyżki mąki ziemniaczanej lub 2 łyżki waniliowego lub śmietankowego budyniu
Twaróg przecisnąć przez metalowe sito. Utrzeć masło, dodawać stale ucierając po kilka łyżek cukru, twarogu i po 1 żółtku aż do wyczerpania składników. Kilka łyżek cukru pozostawić do usztywnienia piany z białek. Dodać cukier waniliowy, skórkę pomarańczową i cytrynową oraz sok z cytryny, kaszkę i mąkę ziemniaczaną lub budyń. Ubić pianę z białek dodając pod koniec ubijania cukier – następnie dodać do utartej masy i delikatnie wymieszać. Wyłożyć do tortownicy o średnicy 26 cm. Piec ok. 1 godziny do zrumienienia góry sernika. Pozostawić sernik w lekko uchylonym piecu żeby powoli ostygł (ok. 1/2 godziny). Polukrować roztopioną w kąpieli wodnej czekoladą.
Bardzo pracowity przedświąteczny dzień
Większość zakupów już w domu. Mięsa zabejcowane, pasztet w piekarniku roznosi po całym mieszkaniu bardzo „kuszącą” woń. Keks z bogatszą niż zwykle zawartością bakalii ozdobiony polewą cytrynową i czekoladą. Likier cappuccino z podwójnej porcji już przelany do butelek będzie dodatkiem do upominków gwiazdkowych. Choinka pachnąca lasem i mieniąca się ozdobami. Zbierane przez lata różnorodne ozdoby: kupione, podarowane, wykonane własnoręcznie zawsze znajdą miejsce na świerkowych gałązkach. Taka choinka najbardziej przypomina mi tę z dzieciństwa. Każdy wieszany na gałązce gadżet przywodzi różne wspomnienia…
Domowy likier cappuccino
- 1 puszka skondensowanego słodzonego mleka
- 200 ml spirytusu
- 150 ml czystej wódki
- 8 łyżek cappuccino waniliowego rozpuszczonego w 1/2 szklance wody
Alkohol małymi strumieniami dodawać do mleka ciągle mieszając; na koniec dodać przestudzone cappuccino. Ot i cała filozofia. To chyba najprostszy domowy trunek!
Keks wg przepisu Joli – bardzo ceniony przez jej restauracyjnych gości.
- 500 g mąki
- 500 gram cukru pudru
- 500 gram masła
- 3 szklanki bakalii
- skórka otarta z cytryny
- 8 dużych jaj
- można dodać proszek do pieczenia
Adwentowe akcenty
Krzątanina przedświąteczna…
Zaczął się grudzień a wraz z nim przygotowania do Bożego Narodzenia. Lubię przedświąteczną krzątaninę, kiedy po domu roznosi się zapach korzennych przypraw. I nic to, że setki pierniczków o różnorakich kształtach czeka cierpliwie na swoje ubranko z lukru, czekolady, koralików i innych pysznych ozdób, i nic to, że dziesiątki pierogów i uszek czeka w kolejce do zamrażalki, żeby 24 grudnia mogły zagościć na wigilijnym stole. A przecież jeszcze trzeba zakisić barszcz, ułożyć menu, zrobić zakupy, wydumać dla każdego bliskiego najwspanialszy prezent. A choinka – czym ją przyozdobić w tym roku, czym zaskoczyć biesiadników może nowym wieńcem adwentowym, może oryginalnym nakryciem stołu, a może jakimś niezwykłym smakołykiem? Bardzo lubię ten przedświąteczny galimatias!
Listopad a właściwie jego trzecia dekada minął jak co roku pod znakiem wizyty Joli i Klausa. Przyjaciele z wyspy Fohr zawsze swoim przyjazdem sprawiają nam dużo radości. Były miłe spotkania u nas w domu w gronie przyjaciół i dzieci, było wyjście do teatru na spektakl „Zmierzch Bogów”, był uroczy wieczór andrzejkowy w Filharmonii na Ołowiance, spotkania w El Paso, gdzie mile gawędziliśmy przy piwie i całkiem niezłych daniach meksykańskich. No i jeszcze zakupy z Jolą w galeriach (jak nam się dobrze razem buszuje po sklepach!). Było fajnie, bardzo 🙂
Wieczór u nas w gronie najbliższych przyjaciół – było miło, wesoło jak zwykle
Podczas drugiego spotkania, główną atrakcją była nasza maleńka Olenka
Miły wieczór w filharmonii oraz w El Paso
Niżej wspomnienia z pobytu na Wyk auf Fohr u Państwa Asbahr’ów ( Wielkanoc 2010)
Listopadowa niedziela
Listopadowa niedziela nieszczególna. Pochmurno, ale przynajmniej nie pada. Po wczorajszym siąpiącym dniu to i tak nieźle. Cieszę się, że pogoda się poprawiła, bo dzisiaj w drodze do Gdańska Jola z Klausem. Życzę spokojnej i bezpiecznej jazdy i niecierpliwie czekam. Zaraz zabieram się za przygotowania do poniedziałkowej kolacji, którą tradycyjnie spędzimy w gronie wypróbowanych, niezawodnych przyjaciół. Zapowiada się wesoły wieczór!
Dzisiaj gotowanie, pieczenie – czyli marsz do kuchni. W planie: schab pieczony z jabłkami, czerwona kapusta z żurawiną, pieczone ziemniaki, na deser – Key Lime Pie. Wcześniej przystawki (śledzie – już gotowe, szynka szwarcwaldzka z czosnkowym twarożkiem i mix sałat z wątróbkami smażonymi na miodzie – ale to jutro).
Wieczory w ubiegłym tygodniu spędziłam na decoupage’owych zmaganiach. Zrobiłam pudełko na CD – prezent dla Eli Borzo oraz dwa pudełka na podwójne talie kart. Za motyw posłużyły mi moje ulubione serwetki: jazz i Prowansja.
































