Z przyjacielem Florkiem – miłość od pierwszego wejrzenia…
patrzeć i chłonąć każdy jej gest …
to niewymowne szczęście, duma, wzruszenie, zachwyt i radość
Podlasia Czar
„Kraina Otwartych Okiennic” to przede wszystkim trzy unikatowe pod względem architektonicznym wsie: Trześcianka, Puchły i Soce położone w dolinie Narwi w okolicach Hajnówki.
Trześcianka
W Trześciance domy stoją szczytem do drogi. Każdy z jaskrawo malowanymi okiennicami, z ażurowymi wiatrownicami, z misternie rzeźbionymi węgłami. Domy pochodzące z końca XIX i początku XX wieku są starannie utrzymane.
W środku wsi na wzniesieniu stoi drewniana cerkiew św. Michała Archanioła zbudowana w latach 1864-66.
Puchły
To urocza miejscowość położona w dolinie rzek Narwi i Rudni. W tej niewielkiej wiosce na stałe zamieszkuje zaledwie 40 osób.
We wsi tylko dwa domy są murowane, reszta to drewniane chaty pochodzące z przełomu XIX i XX wieku. Uroku dodają im ażurowe dekoracje i drewniane zdobienia okien, piękne szalunki, bogato zdobione szczyty. Ozdoby te przywędrowały ze Wschodu wraz z powracającymi w rodzinne strony „bieżeńcami” – mieszkańcami podlaskich wsi, których w 1915r. rosyjskie wojsko zmusiło do wyjazdu w głąb Rosji. „Bieżeńcom” przypadły do gustu upiększenia rosyjskich chałup. Po powrocie do Polski zaczęli je z pamięci odtwarzać. Węgła i okiennice dekorowali geometrycznie, a nadokienniki w motywy roślinne i ptasie.
Największą atrakcją turystyczną w Puchłach jest drewniana cerkiew Opieki Matki Bożej. Zbudowana w latach 1913-1919. Jest to bez wątpienia jeden z najpiękniejszych obiektów sakralnych na Podlasiu.
Na wzgórzu, na którym stoi cerkiew rośnie grupa drzew będących pomnikami przyrody: dęby i 2 dwustuletnie lipy.
Za tymi pięknymi koralami jarzębiny kryje się dom i zabudowania, które nie mają już gospodarza i zapewne powielą los wielu drewnianych opuszczonych chat na Podlasiu.
Soce
Z Puchłów do Soc jedzie się 4 km szutrową drogą. Wieś składa się z dwóch równoległych szeregówek, które oddziela rzeczka Rudnia. Część wsi leżąca nisko nazywa się Mokrawy. Stoi tu maleńka cerkiewka o prostej konstrukcji.
Druga część wsi położona wyżej nazywa się Suchlany. Kiedy podczas wiosennych roztopów rzeczka Rudnia zalewa Mokrany, po Suchlanach można przejść suchą stopą.

Z obydwu stron wjazdu do Soc stoją krzyże wotywne ustawione w czasie zarazy w 1895 roku.
Soce należą do krainy otwartych okiennic.
Od jedenastu lat około 15 sierpnia w Ciechanowcu na terenie Muzeum Rolnictwa odbywa się Podlaskie Święto Chleba. W tym roku (14 sierpnia) byliśmy na tym wspaniale przygotowanym festynie ludowym po raz drugi.
Zachwyt wzbudziły odrestaurowane lokomobile parowe oraz traktory. Zabytkowe ciągniki zaprezentowały się w paradzie wokół pałacowego gazonu.
Odbył się konkurs na wykonanie równianki czyli wiązanki układanej z ziół leczniczych, kwiatów, kłosów zbóż, lnu, makówek, konopi oraz różnych warzyw i owoców, która jest tradycyjnie święcona w czasie święta Matki Boskiej Zielnej.
Ponad 20 tysięcy turystów obecnych na imprezie mogło na stoiskach z jadłem regionalnym spróbować podlaskich przysmaków – jałowcowego piwa, miodów, sera korycińskiego i tatarskich pierekaczewników, kupić wyroby rękodzielnicze z wikliny, gliny czy drewna.
Najbardziej oblegane były stoiska z chlebem z Podlasia, Mazowsza, Łodzi i Mariampola na Litwie. A pajda chleba ze smalcem i kiszonym ogórkiem popita kwasem chlebowym cieszyła sie wśród turystów największym powodzeniem.
Niezwykle aromatyczne zioła i przyprawy pochodzące z ekologicznych upraw, które od wielu lat goszczą na ciechanowskim festynie są naprawdę godne polecenia. Kupiłam je będąc tu po raz pierwszy, a w tym roku podwoiłam ich zakup chcąc obdarować najbliższych tymi wyjątkowymi dodatkami do potraw.
W czasie festynu można było podziwiać występy wielu zespołów folklorystycznych.
W drodze na Podlasie przejeżdżamy przez Myszyniec – położony nad rzeką Rozogą – nazywany stolicą Kurpiowszczyzny. W tej miejscowości uwagę zwracają wysokie wieże neogotyckiego kościółka Trójcy Świętej. Wnętrze świątyni wyróżnia kolorowa polichromia z motywami kurpiowskimi. Obok kościoła stoi czworokątna dzwonnica z początku XVIII wieku, uchodząca za najstarszą na Mazowszu a pewnie i w Europie budowlę w stylu gotyckim.
Rok rocznie w drodze na wschodnie krańce Polski przejeżdżamy przez tę spokojną kurpiowską miejscowość, gdzie można w dni świąteczne spotkać podczas mszy świętej kobiety w strojach ludowych, gdzie kultywuje się tradycję przyprowadzania do świątyni bydła w dniu Świętego Rocha (16 sierpnia), gdzie w ostatnią niedzielę sierpnia na łąkach nad Rozogą odbywa się barwne folklorystyczne święto – Kurpiowskie Miodobranie.
Świątynia i dzwonnica w Myszyńcu
kolorowe polichromie z ludowymi motywami zdobią myszyniecką świątynię
OCALIĆ OD ZAPOMNIENIA
W uroczej wsi Klon na Mazurach znajduje się największy i jeden z ostatnich w Polsce zespół architektury drewnianej – 40 drewnianych domów ustawionych szczytem do drogi ciągnącej się przez wieś. Takie usytuowanie budynków sugeruje, że w połowie XVII w. pierwsi zasiedlili ją Kurpie. Osobliwością chałup jest ich konstrukcja. Do ich budowy nie używano gwoździ. Większość zabudowy pochodzi z czasów, kiedy wieś odbudowano po pożarze z 1893 r. Jeszcze 30 lat temu wieś miała wyłącznie drewnianą zabudowę. Dzisiaj wplatają się już niestety w tę niepowtarzalną, unikatową architektórę murowane domy. Wieś została w 1964 r. wpisana do rejestru zabytków i objęta nadzorem konserwatora. Niestety tylko na papierze. Wiele chałup to opuszczone, rozpadające się rudery, o które nikt nie dba i które nieuchronnie wkrótce się rozpadną – wielka to strata! Na szczęście większość domów jest zamieszkała i widać, że gospodarze dbają o swoje zabytkowe „cuda”. Polecam odwiedzenie tej niezwykłej miejscowości – żywego skansenu, aby nacieszyć oko i uradować duszę.
Pierwszy postój w drodze na Podlasie tradycyjnie w Barze u Szwagra.
Olszyny – wieś na Mazurach. Na jej skraju znajduje się gospodarstwo Pana Zygmunta Rząpa – sołtysa, który zawodowo zajmuje się renowacją mebli, stolarstwem, rzeźbą. Jest prawdziwym pasjonatem. Gromadzi stare narzędzia, sprzęty i przedmioty codziennego użytku. Uzbierało się tego tak dużo, że można już mówić o nieformalnym muzeum o charakterze etnograficznym. W zbiorach muzeum znajdują się sprzęty i narzędzia używane przede wszystkim w gospodarstwach domowych, takie jak urządzenia do palenia kawy zbożowej, maszyna do obierania ziemniaków, czy drylownica do wiśni. Na zewnątrz znajdują się maszyny i narzędzia rolnicze: młocarnia, kierat, młyn do mielenia ziarna, stare pługi.
Zbiory muzeum Pana Zygmunta Rząpa.
Oprócz muzeum organizuje również Giełdę Staroci na którą przyjeżdżają ludzie z całej Polski, oraz liczne imprezy o charakterze kulturalnym jak np. występy zespołów ludowych.
Rzeźba – to kolejna pasja sołtysa Olszyn.
Stare chaty z Podlasia – przemyślenia przed podróżą.
Stare domy mają to do siebie, że znikają w zastraszającym tempie – chyba, że stoją w jakimś skansenie tak jak ta poniżej – znajdująca się w Białostockim Muzeum Wsi.



Tu czas się zatrzymał.
Stare podlaskie domy, przydrożne kapliczki, kojąca cisza, świeże powietrze, urozmaicony krajobraz, bezkresna zieleń lasów – to skarby Podlasia.
Malownicze stare chaty niektóre z bocianimi gniazdami. W stylu podobne, ale każda inna. Jedną ozdabiają malowane okiennice, inną wyróżnia pięknie rzeźbiony ganek. Wszystkie drewniane, pokryte strzechą, dachówką, blachą. Każda chata posiada duszę. Znikają już niestety z podlaskiego krajobrazu i pewnie wkrótce będą już tylko gościć w skansenach. Powietrze na tych terenach jest przepojone zapachem lasu i bielących się kwiatów w przydomowych sadach, a ludzie mówiący piękną melodyjną polszczyzną są bardzo otwarci i serdeczni dla turystów.
Mam do tych chat i otaczającego je krajobrazu szczególny sentyment. Kojarzą mi się z dzieciństwem i wakacjami, które spędzałam na Podlasiu – miejscu urodzenia i młodości moich rodziców.
Natka dorwała się do sekatora i z wielką ochotą przycina gałęzie derenia białego. Chce nadać mu ładniejszą formę i pobudzić do rozgałęzienia. Dereń latem zieleni się wokół „gołego”, okazałego świerkowego pnia, a późną jesienią i zimą jego pędy i starsze gałęzie są błyszczące i jaskrawoczerwone . Kolor ten jest tym silniejszy, im krzew ma bardziej słoneczne stanowisko.
Natalia bawiła się również w malowanie. Przyciętą śliwę pomalowała na kolor pistacjowy, a pień wiśni na piękny błękit.